Już nie jest za późno
Bliskość fizyczna jest tak ważna, tak święta, że nie możemy z niej rezygnować. Nawet dla poczęcia dziecka. Nawet ten jeden, jedyny raz.

No tak, jestem niepłodna. Fizycznie niepłodna. Dziś z satysfakcją dokonuję tego uszczegółowienia, jednak nie zawsze tak było. Pamiętam moment, gdy osiem, dziewięć lat temu zdobyłam się na wielką odwagę i szczerość względem przyjaciół i powiedziałam im, że razem z mężem bardzo pragniemy mieć dziecko, lecz nic nam z tego nie wychodzi. Użyłam wtedy po raz pierwszy słowa „niepłodność”, a jest to duży wyczyn i przekroczenie pewnej granicy wstydu – nazwać rzeczywistość adekwatnym słowem. W odpowiedzi usłyszałam wykład o płodności fizycznej i duchowej oraz tezę, która miała mnie pokrzepić, że nawet jeśli jestem fizycznie niepłodna, to przecież duchowo mogę…

W tamtym czasie niuanse duchowej płodności nie interesowały mnie nic a nic. Gadka o nich brzmiała w moich uszach jak obraza, jak odrzucenie mnie i moich pragnień, bo ja chciałam doświadczyć płodności – najprostszej i najpierwszej – chciałam, by we mnie poczęło się dziecko, bym czuła, jak ono we mnie rośnie i jak się rozwija, chciałam je urodzić, karmić, tulić i przewijać. Tylko tyle. Aż tyle. Takie moje marzenie. Okazało się niemożliwe do spełnienia.

Początki

Na początku byłam młoda, szczęśliwie zakochana i pełna nadziei, że nasza miłość wszystko może, że wystarczy wielkie pragnienie rodzicielstwa, by na świat przychodziły śliczne różowe bobaski – nasze dzieci. Lecz minął rok i nic. Wtedy zdecydowaliśmy się szukać pomocy u ginekologa.

Pierwszy był rzeczowy i kompetentny. Skierował mnie na badania hormonalne, zinterpretował wyniki, przepisał leki. Na początku tej drogi jest wiele nadziei. Miałam wte (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Agnieszka Szumska - ur. 1976 r., absolwentka filologii polskiej, nauczycielka, mężatka, mama dzięki adopcji, ma dwoje dzieci. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Po co jestem kobietą?

MAMO, CZY JA JESTEM Z KIMŚ SPOKREWNIONA?

PLACEBO

Drodzy Czytelnicy,

Katastrofa w Smoleńsku


komentarze



Facebook