Na obcasach i bez
Niech nikt nie wmawia nam, że dobra matka to tylko ta, która rezygnuje z kariery, by zająć się wychowaniem swoich dzieci. Kobiety, które pracują, też są świetnymi matkami.

Późno wyszłam za mąż. Dziś myślę, że zbyt późno. Miałam 30 lat. Byłam zrealizowana zawodowo, towarzysko. Miałam własne mieszkanie, samochód i niezłą pracę. Żyłam na pełnych obrotach – od wczesnego rana do późnej nocy. Byłam absolutnie niezależna. Ale też dojrzała i gotowa do bycia żoną i matką.

Niektóre koleżanki zazdrościły mi: – Ty to masz fajnie. Wolny zawód. Teoretycznie miały rację. Teoretycznie. Bo one pracowały od 8 do 16. Ja najczęściej pracowałam po 10–12 godzin dziennie. W soboty i niedziele. Czasami w święta. Wchodząc do pracy, nigdy nie wiedziałam, o której z niej wyjdę. Trudno wtedy zaplanować cokolwiek. Nie policzę, ile razy musiałam odwoływać umówione spotkania, wyjścia, kolacje. Ile razy zostawiałam moich najbliższych przy świątecznym stole i biegłam do pracy. Taki zawód. I jak w to wszystko wkomponować dziecko? – Dam radę – myślałam i w głowie meblowałam swoje nowe życie.

Błogosławiony sen

Ciąża była dla mnie czasem kwitnienia – nie pamiętam, bym kiedykolwiek wcześniej czuła się tak szczęśliwa. Nie dawałam sobie jednak taryfy ulgowej – pracowałam na pełnych obrotach niemal do ostatniej chwili. I śmiałam się sama z siebie, że jeśli kiedykolwiek napiszę poradnik dla kobiet w ciąży, zacznę go tak: „Nigdy nie rób wielkiego remontu w domu na trzy miesiące przed porodem”. Ja zrobiłam. Przewróciłam mieszkanie do góry nogami, by wszystko było czyste, nowe i piękne na przyjęcie naszego dziecka. Do dziś podziwiam moich najbliższych, jak oni to wytrzymali – w ciąży podejmuje się je (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Mariola Dobrowolska - ur. 1967, polonistka i logopeda, mężatka, ma dwóch dorosłych synów. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

ŻEGNAJ, MARTO!

MIZANTROP I GWIAZDA

TU I TERAZ

Spotkamy się na "amen"

Diego, Che i Evita


komentarze



Facebook