Różaniec od dziadzi
O ile dość łatwo potrafił wpadać w entuzjazm, ale też i w gniew w zwykłych, czasem niezbyt ważnych rozmowach, to z cierpliwością umiał słuchać ludzi, którzy przychodzili do niego po radę i pomoc.

Pisanie wspomnień najłatwiej rozpocząć od czegoś, co istnieje niezależnie od naszej pamięci, czegoś, co można jeszcze teraz dotknąć, zobaczyć. Pierwszą taką rzeczą związaną z o. Joachimem jest mój dominikański różaniec przypięty pasem do habitu. Trudno zliczyć, ile razy chwytam go, nawet gdy nie myślę o modlitwie. Różaniec ten dostałem od „dziadzi” – tak wówczas o. Joachima nazywali studenci z poznańskiego DA – 12 września 1967 roku. Był to czas, kiedy partia i rząd PRL toczyły zaciekłą walkę z prymasem Wyszyńskim i „reakcyjnym” episkopatem o pamięć chrześcijańskich korzeni naszego narodu. W tej sytuacji, zgodnie ze swoją taktyką, poluzowały nieco szeregowemu klerowi, ojciec Badeni otrzymał paszport i mógł pierwszy raz spotkać się ze swoją matką i rodzeństwem po ich wyjeździe z Polski w 1951 roku. Na pamiątkę tego spotkania matka o. Joachima ofiarowała synowi nowy różaniec poświęcony bodaj przez papieża Pawła VI. Dzięki temu, stary, z twardszymi od kamienia paciorkami z drzewa kokowego, który ojciec dostał jeszcze, nowicjacie w Anglii, trafił do mnie, w dniu, kiedy złożyłem swe pierwsze śluby zakonne.

Drugą taką pamiątką jest Biblia Tysiąclecia, wydanie drugie poprawione z 1971 roku, w czerwonej obwolucie, ze znakiem własności na stronie tytułowej, zapisanym czerwonym flamastrem zdecydowanym czytelnym pismem – „o. Joachim Badeni, O.P., POZNAŃ, ul. Kościuszki 99 – Dominikanie, 1973”. Dostałem je od Joachima, gdy w 1975 roku opuszczał Poznań po latach duszpasterzowania w tym mieście, by udać się do Wrocławia. Miałem wtedy egzemplarz pierwszego wydania tej (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Jan Spież OP - ukończył historię na UAM, przez wiele lat prowadził archiwum Polskiej Prowincji Dominikanów. Specjalista z zakresu historii Zakonu Kaznodziejskiego, mieszka w Warszawie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Na wiarę swojego Kościoła

Rozmowy w drodze

Bóg nie jest problemem

Czy zwierzęta mają duszę?

Drodzy Czytelnicy,


komentarze



Facebook