Największy punk
Widząc entuzjazm braci studentów, głośno się zastanawiał, jak to możliwe, że po święceniach "z kleryka staje się kler". ? Czy te oleje święte mają coś takiego w sobie, że zmieniają nawet zachowanie człowieka? ? pytał.

O ojcu Joachimie Badenim można opowiadać tak: jego inteligencja połączona z wyjątkowym poczuciem humoru sprawiały, że niektórzy współbracia traktowali go z dystansem. Pamiętam, jak pewien dominikanin głośno wyrażał swoją dezaprobatę dla „mitomańskich opowieści”. – No bo jak to możliwe – dostojnie cedził słowa – by beretem nałożonym na peryskop zatopić łódź podwodną?

Czy to nie ujma dla świętej teologii, mówienie o tym, że w niebie będzie morze coca-coli, po którym można pływać i pić ją w nieskończoność? Czy zdrowy na umyśle człowiek mógłby przekroczyć koło podbiegunowe, jadąc na rowerze i zahaczając o nie kołem? A może Badeni ma na starość omamy? Opowiada ludziom, jak dzidą zabił wawelskiego smoka, zbliżając się do jamy z okrzykiem: „Głupi, głupi smok”. A że „smok tego nie lubi”, więc wyszedł z jamy z rykiem, nadziewając się na kilkumetrową broń dominikanina.

Do legendy przeszła opowieść o tym, jak spotykając na klasztornym korytarzu zacnego i świątobliwego brata, emerytowanego profesora, cierpiącego na zaniki pamięci, o. Joachim głośno się przedstawił:
– Jestem ojciec Alojzy Dupa, przyjechałem z Australii, miło poznać, miło poznać.
– Mnie również miło poznać. To ja ojca z przyjemnością oprowadzę po naszym klasztorze – wyjaśnił zakonnik, choć z o. Badenim mieszkał w Krakowie od co najmniej kilkunastu lat. Innym razem owego brata zapraszał do Myślenic, aby obejrzeć dinozaury.

Swoją ironią w przebiegły sposób rozbijał napompowane balony pobożności czy niezdrowego mędrkowania. Z błyskiem w oku wspominał pew (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.

     


zobacz także

Doskonały rodzic?

okladka

okladka

okladka

Gest ponad wszystkie gesty


komentarze



Facebook