Połowa prawdy
Dz 15,1-2.22-29 Ps 67 Ap 21,10-14.22-23 J 14,13-29

To już szósta niedziela po Wielkanocy, a my wracamy w ewangelii do mowy pożegnalnej Pana Jezusa wypowiedzianej podczas Ostatniej Wieczerzy, w czwartek przed męką. Warto przy tej okazji przypomnieć sobie, że kiedy Bóg dokonuje ważnych rzeczy w naszym życiu, zawsze stara się, abyśmy zrozumieli to, co czyni. Dlatego ważnym wydarzeniom towarzyszy słowo, czy to wypowiedziane do nas podczas modlitwy, czy też poprzez drugiego człowieka. Bóg bowiem nami nie steruje, ale włącza nas do swojego dzieła stwarzania. Czasem dzieje się tak, że nie od razu rozumiemy Jego słowa. Kiedy mówił uczniom: „odchodzę, ale wrócę”, to w sposób oczywisty, najwyraźniej słyszeli tylko pierwszą część tych słów. „Odchodzę”, i wtedy reszta się mniej liczy, „odchodzę”, to znaczy, że wszystko się kończy, „odchodzę”, to znaczy, że nasze wspólne plany runęły w gruzach. Że nadzieja i wspomnienia stają się nagle bolesną przeszłością. Koniec. I ból kołaczącego się pytania: ale dlaczego!?
Moja znajoma zwróciła mi ostatnio uwagę, że w mowie pożegnalnej Jezusa powtarzają się słowa z żydowskiego obrzędu zaślubin. Pan młody przychodził do domu panny młodej, dokonywał się obrzęd zaślubin, po którym pan młody wypowiadał słowa: „Odchodzę przygotować ci miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę cię do siebie”. A potem wracał do domu swego ojca, aby wybudować nowy dom, by następnie wrócić po swoją żonę i z nią zamieszkać. Zatem mowa pogrzebowa Jezusa nie była wcale mową pogrzebową, ale obrzędem zaślubin! Pogrzeb zamienił w wesele!

Tylko który z uczniów albo kto z nas w ogóle był w stanie to usłyszeć w taki właśnie sposób? Skoncentrowani na własnym bólu i poczuciu zawodu, doświadczający klęski swoich marzeń, ani uczniowie, ani zapewne i my nie słyszymy obietnic, które do nas Bóg wypowiada, kiedy coś się w naszym życiu kończy. Albo słyszymy ich część zaledwie. Dopiero gdy czas się wypełni, powraca zrozumienie. I miłość, i wdzięczność. Że na gruzach jednej nadziei powstaje kolejna, jeszcze większa i jeszcze prawdziwsza. Że nie trzeba się bać umierania i zmian. Bo Bóg po nas przyjdzie. A wraz z Nim zrozumienie.


Jarosław Głodek OP - ur. 1965, dominikanin, doktor politologii, socjusz prowincjała, mieszka w Warszawie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój...

Manana. Dobrze, że jest jutro?

ŚWIĘTO LUDZI POSZUKUJĄCYCH

Jezu, jak mi się nie chce

PRZEDSMAK


komentarze



Facebook