Pobożne pogadanki
Naśladujmy Maryję w jej postawie zgody na Boże plany.

Język współczesnego kaznodziejstwa to swoista nowomowa – zdania gładkie i okrągłe, którym nic nie można zarzucić oprócz tego, że nijak się mają do doświadczenia i potrzeb słuchaczy. Jeżeli w ogóle wywołują jakiś emocjonalny oddźwięk (bo z całą pewnością nie odwołują się do intelektu), to jest nim wyłącznie poczucie winy.
Czy jednak pod tą gładkością i okrągłością kryje się jakaś pozytywna treść? Czy rozwijając i wyjaśniając takie zdania, jak „Naśladujmy Maryję w jej postawie zgody na Boże plany”, można je przedstawić jako zachętę do konkretnej przemiany swojego życia?

Oczywiście, że tak. Maryję, Matkę Boga, czy może raczej Miriam z Nazaretu, możemy potraktować jako życiową przewodniczkę. Szczególnie godne rozważenia są dwie sytuacje z jej życia: zwiastowanie i doświadczenie Golgoty.

Scena zwiastowania – z jej kluczowym „fiat – niech mi się stanie” – to sytuacja człowie­ka, który staje przed wyborem. Wyborem trudnym i nieoczywistym. Zarówno decy­zja na „tak”, jak i na „nie” pociąga za sobą poważne konsekwencje. „Tak” – to odsunięcie się od Józefa, rezygnacja ze zwyczajnego ludzkiego i kobiecego losu. „Nie” – oznacza nieobliczalne i nieprzewidywalne skutki dla całego ludu Izraela. Maryja zgadza się z tym, że wybór należy do niej. Dokonuje go wierna wyznawanym przez siebie wartościom. Czyni to na własną odpowiedzialność, nie zarzucając Boga pretensjami, że stawia ją w tak trudnej sytuacji. Maryja ma odwagę podejmowania decyzji.
Drugi obraz: Matka stojąca pod krzyżem, (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.

     


zobacz także

Carl Philipp Emanuel Bach, "Concerti a flauto traverso obligato - I"

okladka

okladka

okladka

Kiedy pieśni usypiają demony


komentarze



Facebook