Archwium > Numer 440 (04/2010) > Dominikanie na niedziele > Przebiegłość zamiast wiary

Przebiegłość zamiast wiary
Dz 2,14.22-32 Ps 118 Mt 28,8-15

Czytałam przed laty Opowieści z Narnii C.S. Lewisa. Pozostała mi w pamięci garstka wcale niepierwszoplanowych bohaterów ostatniej opowieści, to znaczy karły. Razem z faunami, mówiącymi zwierzętami i drzewami wyznawały – podobnie jak ludzie – wiarę w potęgę jedynego władcy tej krainy, tajemniczego Lwa Aslana.
Zamieszkiwała też Narnię małpa zwana Krętaczem, która jako niechętna Aslanowi zaczęła nakłaniać mieszkańców, by oddawali hołd osłowi Łamigłówkowi przebranemu za Aslana i słuchali jego poleceń. Udało się to znakomicie. Kiedy w końcu podstępne działania Krętacza zaczęły wychodzić na jaw, w karłach zrodził się niespodziewany opór i zacietrzewienie, by nie popadać już więcej w żadną zależność: „Jesteśmy samorządni, nie należymy do nikogo. Koniec z Aslanami, królami i bzdurami o innych światach. Karły są dla karłów!”.

I tak się biedne zacięły, że nawet sam Aslan nie był w stanie im pomóc. „Nie pozwalają sobie pomóc – mówił. – Wybrali przebiegłość zamiast wiary. Choć więzienie istnieje tylko w ich wyobraźni, to naprawdę są w nim zamknięci. Tak bardzo boją się, aby ich w coś nie WCIĄGNIĘTO, że nie można ich z tego WYCIĄGNĄĆ”.
Proponuję na dzisiejszą Ewangelię spojrzeć w szerszym kontekście i zwrócić uwagę na strażników pilnujących Pańskiego grobu. Tuż po śmierci Chrystusa arcykapłani i faryzeusze wymogli na Piłacie, by zabezpieczył grób i postawił przy nim straż. Strażnicy byli tam do czasu, gdy przyszły Maria Magdalena i druga Maria. WIDZIELI tak samo jak one trzęsienie ziemi i jaśniejącego jak błyskawicę anioła Pańskiego. WIDZIELI, że zstąpił z nieba, podszedł, odsunął kamień i usiadł na nim. Nie wiemy, czy słyszeli, co anioł mówił do kobiet, bo „zadrżeli i stali się jakby martwi”.

Jednak część z nich poszła do arcykapłanów i OGŁOSIŁA nowinę o zmartwychwstaniu. Ci uradzili ze starszymi, w jaki sposób obronić swój tok myślenia, swoje przekonania: „niech mówią, że nocą, gdy spali, przyszli uczniowie Jezusa i wykradli Go”. Był to największy absurd, jaki mogli wymyślić – skoro spali, to jak mogli widzieć?

Można więc oglądać cuda, dotykać tajemnicy zmartwychwstania i... NIC. Można słuchać prawdy o zmartwychwstaniu i... NIC. Być świadkiem i... NIC. „Wybrali przebiegłość zamiast wiary. Choć więzienie istnieje tylko w ich wyobraźni, to naprawdę są w nim zamknięci. Tak bardzo boją się, aby ich w coś nie WCIĄGNIĘTO, że nie można ich z tego WYCIĄGNĄĆ”.


Agnieszka Olszak OP - mniszka dominikańska, przełożona klasztoru w Świętej Annie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

W ręce Ojca

TAKI MI SIĘ TRAFIŁ FACH, ŻYCIE W DRODZE

W piłkarskim lustrze

Nowy układ Różańca Świętego

Drogowskaz


komentarze



Facebook