Bez zrozumienia
Iz 50,5-9a Ps 116A Jk 2,14-18 Mk 8,27-35

„Nieważne, co ludzie o mnie myślą”. „Nieważne, co inni o mnie mówią”. Mówimy tak, gdy chcemy podkreślić naszą niezależność od ludzkich opinii, od tego, jakie inni mają zdanie na nasz temat. Ważne, by opierać poczucie własnej wartości na tym, co sami o sobie myślimy. Oczywiście, nasza deklarowana niezależność nie musi być niezależnością faktyczną. Nawet jeśli mówimy, że nas nie obchodzi opinia otoczenia, to i tak możemy poczucia własnej wartości poszukiwać poza sobą, u innych, w rolach, które odgrywamy, w wynikach, które osiągamy. Może nawet i tak się zdarzyć, że im bardziej buńczucznie odcinamy się od zdania innych, tym bardziej nam na nim zależy. Tacy jesteśmy i potrzeba głębokiej świadomości siebie, by móc precyzyjnie powiedzieć, na czym nam zależy i o co nam chodzi.

Jezus zadaje uczniom pytanie: „Za kogo uważają Mnie ludzie?”. Czy Jezusem powoduje ciekawość? Próżność? Jakaś doza narcyzmu? Nie! Tego Mu nie zarzucimy. Nie ma podstaw. Niepewność siebie? Jakaś wewnętrzna słabość? Jeszcze niepełna moc? Był przecież podobny do nas we wszystkim. Poszukiwał siebie, jak człowiek ciągle pytał, kim jest. Potrzebował ludzkiego odzewu, potwierdzenia, wsparcia? Może. A może po prostu sprawdzał, czy jest rozumiany. On i Jego przesłanie. Czy jest wyrazisty, czy Jego życie przynosi zamierzony owoc? Niestety, nie wydaje owocu. Niestety, nie jest rozumiany. Jedni uważają Go „za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za jednego z proroków”. To musiała być trudna chwila.

Jezus to samo pytanie kieruje do uczniów: „A wy za kogo Mnie uważacie?”. Tak bardzo potrzebował zrozumienia? Przynajmniej wśród najbliższych, przyjaciół, towarzyszy życia? Odpowiedział Mu Piotr: „Ty jesteś Mesjaszem”.

Uff, ulga. Przynajmniej ktoś rozumie. Skoro tak, Jezus może powiedzieć o sobie coś więcej. Czuł potrzebę opowiedzenia komuś o sobie czegoś więcej. Szukał rozmówców. Jednak rozumienie uczniów okazuje się dziwne. Piotr, choć powiedział, co powiedział, to jednak całkowicie tego nie rozumiał. Najpierw bowiem rzekł „Ty jesteś Mesjaszem”, a zaraz potem zaczął upominać Jezusa: „Nigdy to na Ciebie nie przyjdzie”.

Jednak nie rozumieją. Nawet najbliżsi. Gorzko być nierozumianym przez przyjaciół. A może to normalne i po prostu należy się pogodzić, że każdy z nas niesie jakąś swoją tajemnicę, swój los, niemożliwy do zrozumienia dla innych.


Tomasz Golonka OP - ur. 1965, dominikanin, przeor, proboszcz parafii pw. Przemienienia Pańskiego w Katowicach. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Nowa nauka z mocą

Sprawy pierwsze z brzegu

Czasem trzeba ryzykować

Dawanie i branie

Ot, chrześcijanin


komentarze



Facebook