Barwy honoru
W czasach, gdy zglobalizowany świat traci kolejne granice, gdy można mieć po kilka paszportów naraz, mieszkać i pracować gdzie się chce, sport zmusza jego uczestników do konkretnej odpowiedzi na pytanie o tożsamość. Czyje barwy chcesz włożyć? Czyjego hymnu chcesz wysłuchać na podium? Słowem - kim tak naprawdę jesteś?

8 czerwca 2008 roku, trwa mecz Polska – Niemcy w ramach Mistrzostw Europy. Niemcy prowadzą 1:0. Kamery pokazują dwóch naradzających się piłkarzy. Omawiają po polsku kolejną akcję. Kilka minut później ją przeprowadzają. Udaje się – pada gol. Niemcy prowadzą 2:0.

Po polsku przeciw Polsce

Ci dwaj omawiający akcję piłkarze reprezentacji Niemiec to Lukas Podolski i Miroslav Klose. Pierwszy urodził się w 1985 roku w Gliwicach. Drugi – w 1978 w Opolu. W 1987 roku jeden i drugi, jeszcze jako dzieci, wyjechali z rodzicami (także sportowcami) z PRL do Republiki Federalnej Niemiec. Tak się złożyło, że obaj okazali się fenomenalnymi piłkarzami, obaj trafili do reprezentacji Niemiec i obaj są jej największymi gwiazdami oraz przyjaciółmi.

I obaj na boisku porozumiewają się ze sobą po polsku.

Kilka godzin później, po zakończeniu przegranego przez Polskę 0:2 meczu, przez wiele polskich miast ciągną sznury rozgoryczonych kibiców w białoczerwonych szalikach. Szukają winnych i wygrażają, komu popadnie. Zwłaszcza strzelcowi obu bramek – Lukasowi (Łukaszowi) Podolskiemu.

Nieliczni w tej chwili pamiętają scenę, którą pokazały kamery po tym, gdy Podolski wbijał Polsce te gole. Nie cieszył się. Nie robił tego wszystkiego, co piłkarze robią z radości po strzelonej bramce. Przeciwnie, opuścił głowę i wzrok, jakby mu było przykro.

Bo było. Po meczu powiedział: – Zrobiłem swoje. Zrobiłem to, co naka (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Radosław Nawrot - ur. 1973, studiował prawo na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, dziennikarz, autor wielu książek o tematyce sportowej. Mieszka w Poznaniu. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

DO SERCA PRZYTUL PSA

RAZ JESZCZE TELEFON DO PRZYJACIELA

CZY PAN MNIE SŁYSZY?

ŁOWCA MOTYLI

GULASZ, LECZO I BŰVÖS KOCKA


komentarze



Facebook