Moja zupa jarzynowa
Homilia ma być jak spódniczka mini ? na tyle krótka, żeby przyciągała uwagę, i na tyle długa, żeby obejmowała istotę.

Najważniejsze są oczy. Widzisz po prostu, kto cię słucha i jak słucha. A także, czy odpowiada ci, czy nie. Oczami właśnie. Dlatego przed rekolekcyjną konferencją czy kazaniem dobrze jest rozgrzać gardło i szerzej otworzyć oczy. Na gardło świetnie pomaga pyszna, gorąca kawa. A oczy otwierają się najszerzej, gdy ktoś spotka cię po kilkunastu latach i powie: „Ojciec, pamiętam jedno twoje kazanie! Spod ambonki wyciągnąłeś wtedy wielki pocisk i powiedziałeś, że wiara musi być… bombowa!”.

Jak żyć?

Wiele razy pytałem różnych ludzi, co chcą słyszeć na kazaniu? Odpowiedzi, które usłyszałem, można właściwie sprowadzić do wspólnego mianownika: „Powiedz nam, jak mamy żyć”. Wolałbym usłyszeć zupełnie inną odpowiedź. Z dwóch względów.

Mówiąc ludziom, jak mają żyć, w pewnym sensie biorę na siebie także odpowiedzialność za ich życie. A przynajmniej mogę zostać „oskarżony o współudział”. A to oznacza kłopoty. Zwłaszcza wtedy, gdy ktoś, poruszony treścią homilii, przyjdzie wieczorem porozmawiać i pokaże swoje prywatne życie z takiej strony, że księdza wbije z wrażenia w fotel. A ów człowiek wtedy zapyta: „Co mi doradzisz? Powiedz mi, jak z tego wybrnąć? Co teraz zrobić?”.

Wolałbym usłyszeć zupełnie inną odpowiedź, ponieważ to, co ksiądz mówi z ambony, często posklejane jest z różnych refleksji, fragmentów lektury, myśli wpadających na gorąco do głowy. W mediach m (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Marek Kosacz OP - ur. 1966, dominikanin, twórca portalu www.lutownica.dominikanie.pl dla katechetów. Mieszka w Gidlach. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Zdjęcia Pana Boga

Jakiś niepokój

Hip-hop receptą na katechezę?

NIE BĘDĘ CHODZIŁ NA RELIGIĘ

OKŁADKA


komentarze



Facebook