Udręczniki
Polskie podręczniki do religii to ciekawy materiał badawczy. Zdania wielokrotnie złożone, neologizmy, niejednoznaczne definicje, banalne pytania, dziesiątki akapitów - to raj dla badacza języka. Niestety nie dla ucznia.

Gdyby podręczniki do katechezy były tak dobre jak ich tytuły… W domu i rodzinie Jezusa, Bliscy Sercu Jezusa, W domu Bożym i rodzinie Jezusa, Czekamy na Ciebie, Panie Jezu, W oczekiwaniu na Jezusa, Jesteśmy rodziną Jezusa. To tytuły podręczników dla podstawówki. Gimnazjum nie jest gorsze. Jezus uczy i zbawia, Jezus działa i zbawia, Jezus prowadzi i zbawia. W szkole średniej znika Jezus. Pojawia się Chrystus. Świadek Chrystusa w rodzinie, Jestem świadkiem Chrystusa w Kościele, W świetle Chrystusa – Prawdy.

Uświęciciel i apostoł

– W podręczniku do klasy trzeciej szkoły podstawowej można znaleźć zdanie, które liczy 146 słów – mówi dr Danuta Krzyżyk z Uniwersytetu Śląskiego. – To znacznie przekracza normę nawet dla licealisty – dodaje przerażona i dzieli się wnioskami ze swoich badań nad podręcznikami.

Podręczniki są coraz grubsze. I najeżone definicjami, które nic nie oznaczają. Doktorat z pedagogiki dla tego, kto przełoży na język ucznia definicję diabła („diabeł to oskarżyciel, oszczerca wprowadzający podział”), transcendencji („Bóg jest inny, a jego istnienie przekracza wszechświat i nie może być z nim utożsamiane”) lub Królestwa Bożego („całość darów i praw składających się na zbawcze działanie Jezusa Chrystusa na rzecz ludzi”).

Definicje zamiast wy (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Piotr Miedzianowski - ur. 1980, absolwent kulturoznawstwa na WSNHiD, dziennikarz, współtwórca portalu internetowego dla maturzystów, żonaty, mieszka w Poznaniu. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

O zięcia boję się na siódemkę

Robotnicy, niewolnicy

Nie ma "aborcji terapeutycznej"

Rwąca rzeka

W katedrze


komentarze



Facebook