Kurs dorosłości
Dz 1,1-11 Ps 47 Ef 1,17-23 Mk 16,15-20

Dużo łatwiej byłoby „mieć” Jezusa, tak zwyczajnie, tylko dla siebie, jak lekarstwo na wszelkie kłopoty i trudności. Byłby wiecznym przyjacielem, kiedy trzeba rozumiejącym rodzicem, który komentuje świat i prowadzi za rękę. W chwilach większej samodzielności zawsze moglibyśmy się obejrzeć za siebie i sprawdzić, czy widzi, a więc w domyśle: uratuje, gdy zajdzie potrzeba. On jednak odchodzi. Wstąpienie do nieba jest nie tylko kolejnym odejściem, jest raczej definitywnym pożegnaniem się z uczniami. Lekcja Jezusa zakończona, czas dorosnąć. Było już odchodzenie od wyobrażeń na temat mesjańskiej misji Jezusa, było straszliwe odchodzenie przez krzyż i śmierć, nieco złagodzone spotkaniami po zmartwychwstaniu. I może dlatego chciałoby się zatrzymać Jezusa dla siebie, żeby nie musieć kolejny raz doświadczać napięć i niepewności.

Wniebowstąpienie pozostanie jednak odejściem i pożegnaniem. Według Marka Ewangelisty wszystko odbyło się bardzo prosto. „Po rozmowie z uczniami Pan Jezus został wzięty do nieba i zasiadł po prawicy Boga. Oni zaś poszli i głosili ewangelię”. Zatem dojrzeli, by odkrywać obecność swojego Pana w tym, co robią i jak żyją. Wspomagani darami Ducha Świętego będą jak Pan nauczać z mocą. Staną się dla świata Chrystusem, znakiem Jego obecności. Jeżeli lekcja ma być skończona, to właśnie tak. Pan będzie obecny w pamięci, w opowieści, w liturgii, w codziennym życiu. Z tej perspektywy wyglądanie Jezusa, a więc „patrzenie w górę”, może się stać rodzajem melancholijnej tęsknoty za niebem albo za czymś boskim, pokusą ucieczki od ziemi i ziemskich utrapień. Przy takim przeżywaniu wiary uzasadnione będzie pytanie: czy można iść w kierunku nieba, pomijając ziemię i to, co ziemskie?

Słowa Jezusa, w których posyła uczniów, to wezwanie do głoszenia ewangelii tym wszystkim, którzy są na krańcach świata. To również aspiracja, by już „tu i teraz” doświadczyć czegoś stamtąd, zasmakować, przygotować się na pełnię. To jest zadanie bycia znakiem Chrystusa. Posłani to gotowi do pracy, do zmagania się o życie. Zatem gdzieś między zaangażowaniem w sprawy ziemskie i ziemską historię a tęsknotą za niebem rozgrywa się ludzkie życie. Napięcie jest nieusuwalne. Mądrość wniebowstąpienia to wezwanie do dojrzałości wiary i życia. Odejście Jezusa uczy odpowiedzialności za siebie samych i za innych. Zapewne nie ma innej, bardziej ludzkiej drogi do Boga, jak nie uciekać od własnego życia.


Tomasz Zamorski OP - ur. 1970, dominikanin, rekolekcjonista, doktor teologii. Pracował w Krakowie jako duszpasterz młodzieży, w Warszawie w Fundacji Dzieło Nowego Tysiąclecia. Wykładowca Kolegium Filozoficzno-Teologicznego oo. Dominikanów w Krakowie. Mieszka w Łodzi. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Moc powrotu

Bartymeusz jest szczęściarzem

Gry Piłata

Strona Boga

Nie jestem Martą Robin


komentarze



Facebook