Archwium > Numer 429 (05/2009) > Stacja obsługi sakramentalnej > Rodzice idą do Pierwszej Komunii

Rodzice idą do Pierwszej Komunii
Moja mama odbierała bilety na bal karnawałowy dla dzieci. Spytała, co podczas zabawy będą robić dorośli i ilu ich może przyjść z dzieckiem. Organizatorka odpowiedziała: "Im mniej dorosłych, tym lepiej. Przychodzą rodzice, dziadkowie, ciocie i przeszkadzają. Zajmują miejsce, kręcą się, gapią, kamerują - a przecież to nie Pierwsza Komunia".

Wrzesień

Katecheta ogłasza pierwsze spotkanie rodziców dzieci komunijnych. – Ksiądz poinformował nas o terminie uroczystości, zapadły pierwsze uzgodnienia odnośnie do stroju dzieci. Bardzo konkretnie zaczęliśmy wyobrażać sobie ten dzień – mówi Maria, mama Basi.

– Odpowiednia oprawa jest konieczna – przekonują rodzice, a katecheci się z nimi zgadzają: odmienny strój, obecność gości, także prezenty, pomagają dostrzec ważność chwili. Uczą dzieci świętowania. – Gdy rozłożyłam na czynniki pierwsze rzeczy i sprawy do zrobienia i załatwienia, przeraziłam się, tyle tego było – wspomina Ania, mama Marty i Marka. – Ilu gości zaprosić, jak moje chęci, ale i zobowiązania towarzyskorodzinne pogodzić z możliwościami lokalowymi i finansowymi? Czy wybrać restaurację, czy organizację przyjęcia w domu? To bardzo ważne decyzje – argumentuje. – Od nich zależy w dużym stopniu atmosfera dnia. Zanim dokonałam tych wyborów, długo się zastanawiałam, rozmawiałam z koleżankami i rodziną. Liczyłam miejsca przy stole, myślałam, czy będziemy mieli od kogo pożyczyć zastawę i krzesła, z kolei czy restauracja zapewni odpowiednią atmosferę – mówi. Ania postanowiła: wszystko, co się da, trzeba zrobić jak najwcześniej.

Osobnym torem biegną przygotowania religijne. W jednej z parafii ksiądz rozdał karteczki z wypisanymi aż do maja datami uroczystości wręczenia książeczek, medalików, świec, różańców. Poza tym terminy obowiązkowych (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Ilona Migacz - ur. 1969, absolwentka filologii polskiej Uniwersytetu Szczecińskiego oraz Studium Komunikowania Społecznego i Dziennikarstwa KUL, zamężna, matka dwóch córek, mieszka pod Wrocławiem. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Domy ze szklanymi ścianami

Życie na stendbaju

Nasze polskie Cannes

Bóg żywych i... parasol dziadka

Drodzy Czytelnicy,


komentarze



Facebook