Taniec duszy i ciała
Dz 10,34a.37-43 Ps 118 Kol 3,1-4 J 20,1-9

W zmartwychwstaniu Jezusa najbardziej fascynuje mnie i zadziwia to, że przywrócił do życia CIAŁO. Oczywiście też to, że zwyciężył śmierć, piekło i szatana. To, że otworzył nam drogę do nieba – również. To, że kamień został odwalony od grobu – także. Jednak najbardziej to, że przywrócił do życia CIAŁO. Odtąd aż do końca powtarzać będziemy „wierzę w ciała zmartwychwstanie”.

Ciało. Zdolne do odczuwania radości, smutku, przyjemności, udręki (choć TAM, obiecuje Pismo, „ani krzyku, ani płaczu już nie będzie”); rozsmakowane w winogronach, figach, daktylach, mącznych plackach, rybach; podziwiające lilie polne i zasłuchane w świergot ptaków niebieskich; głaszczące kędzierzawe czupryny dzieci; głośne, żywotne, piękne. Spieszno Jezusowi było do ciała. Wytrzymał bez niego niecałe trzy dni. Nie mógł inaczej, bo dusza nie chce istnieć bez ciała. Nie leży to w jej naturze. Człowiek nie istnieje bez ciała. Człowiek to „taniec” duszy i ciała.

Nie sądzę, żeby Jezus zrobił to na przekór wysuszonym, postponującym ciało ascetom. Dość przecież uciechy z samego ciała, więc po cóż jeszcze sycić się przekorą. Zrobił to, co obiecał. Zbawił całego człowieka. Nie tylko od śmierci wiecznej, nie tylko od grzechów. Nie tylko pojednał człowieka z Bogiem, nie tylko człowieka przebóstwił. Pojednał człowieka z samym sobą. Zbawił od udręki rozdarcia tego co duchowe i cielesne, ofiarował harmonię, wprowadził pokój, odpocznienie. Nareszcie człowiek może być człowiekiem! Nikim więcej i nikim mniej. Człowiekiem! Zadziwiające to dla mnie. Zwłaszcza w kontekście niezwykle uduchowionego przesłania, głoszonego przy okazji Uroczystości Zmartwychwstania. Wszystko, co słyszę, jest takie duchowe. I nagle pojawia się, ni stąd, ni zowąd, zmartwychwstanie ciała. Jakby Bogu zależało (mocno w to wierzę!), by człowiek miał ciało, dotykał ciałem, śmiał się ciałem, widział, słyszał, smakował, kochał ciałem, cieszył się ciałem!

Wszyscy, prędzej czy później, będą musieli (no, może „nie musieli”: będą mogli, o ile będą chcieli) pojednać się z ciałem. Może na tym polega między innymi czyściec. Każdy, uwikłany w jakąkolwiek pogardę, czy dla ducha, czy dla ciała, będzie miał szansę nauczyć się szacunku dla obu. Ważne to dla mnie, by nie przeciwstawiać: albo cielesne, albo duchowe. Przez to, co przemijalne, idziemy przecież do tego, co trwałe. Ważne jest i doczesne, i wieczne. To nie przeciwstawne wartości! Z jednego ŹRÓDŁA pochodzą obie. W tym samym kierunku, do tego samego CELU nas prowadzą.


Tomasz Golonka OP - ur. 1965, dominikanin, przeor, proboszcz parafii pw. Przemienienia Pańskiego w Katowicach. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

KTO KOGO WYPRZEDZI?

PO PROSTU ODPUŚĆ

RADOŚĆ OBDAROWANEGO

PROROCZE SŁOWA

Ot, chrześcijanin


komentarze



Facebook