Archwium > Numer 428 (04/2009) > Dominikanie na niedziele > Tomasz nie wątpi, tylko nie dowierza

Tomasz nie wątpi, tylko nie dowierza
Dz 4,32-35 Ps 118 1 J 5,1-6 J 20,19-31

Tomasz nie daje wiary opowiadaniu uczniów, a przecież mówią: „Widzieliśmy Pana!”. Mimo że dzieje się to przed posłaniem Ducha, a więc wtedy, kiedy wiara Kościoła nie była doskonała, słowa Apostołów powinny przekonać Tomasza. W wierze Kościoła bardzo ważne jest zaufanie tym, którzy Pana widzieli. Bez wiary w słowa uczniów trudno sobie wyobrazić wspólnotę wiernych. Tomasz jednak nie chce być „uczniem z drugiej ręki”. Chce bezpośrednio poznać Tego, w którego ma uwierzyć. Dlatego stawia swój warunek: „Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę”. Jezus nie wzbrania się przed spełnieniem tegoż warunku. „Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż ją do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym”. Dlaczego Jezus przed zmartwychwstaniem odmawiał wszystkim, którzy domagali się znaku, a teraz pozwala Tomaszowi pokonać niewiarę przez zanurzenie dłoni w swoim przebitym boku?

Wyobraźmy sobie tę sytuację inaczej niż dotychczas. Tomasz nie jest zbuntowany, nie rzuca słów w afekcie, nie wątpi, ale jedynie nie dowierza. Mógł nie dowierzać z powodu radości, którą przeżywał w związku z opowiadaniem uczniów, lub też z powodu smutku po stracie Mistrza. Zmartwychwstanie było zbyt wielkim zaskoczeniem, by dać mu wiarę. Gdyby istniał wtedy Hollywood, nikt nie odważyłby się nakręcić filmu z tak niebywałym happy endem. To nie mieściło się w głowie. Rozentuzjazmowane słowa uczniów wydawały się albo zbyt abstrakcyjne, nierealne, dlatego niewiarygodne, albo zbyt bolesne wobec przeżytej straty. Niedanie im wiary to jakby chronienie się przed kolejną stratą. Tomasz nie wystawia na próbę Pana, dlatego Pan spełnia jego warunek i ukazuje mu rany.

Nie czyni tego pochopnie. Daje Tomaszowi osiem dni, by rosło w nim oczekiwanie i nadzieja, by myśl o zmartwychwstaniu zadomowiła się w jego umyśle. Gdy staje w końcu wobec ucznia, ten wyznaje nie tyle wiarę w człowieka, którego widzi, a wcześniej znał, ile w Boga. Osiem dni przemienia Tomasza. Osiem dni niepewności i próby ułożenia sobie wszystkiego w głowie. Wniosek, do którego doszedł w tym czasie, był jasny i pewny – jeśli Jezus z Nazaretu zmartwychwstał, to nie jest tylko synem cieśli, ale jest Bogiem samym. Tej wiary staje się świadkiem. Niezasklepiona rana w człowieczym ciele Jezusa świadczy o mocy Syna Bożego. Tomasz staje wobec Boga i Człowieka, który rysy własnego ziemskiego ciała uczynił swoimi tak bardzo, że wyrażają osobę Syna Bożego.


Tomasz Grabowski OP - ur. 1978, dominikanin, prezes Wydawnictwa W drodze, mieszka w Poznaniu. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Dotyk

CZAS SEKSUALNEGO MILCZENIA

PRZEŁAMAĆ OBOJĘTNOŚĆ

TRZY PRZYJŚCIA JEZUSA

Droga i cel


komentarze



Facebook