Archwium > Numer 415 (03/2008) > Dominikanie na niedziele > "Ojcze, w Twe ręce składam ducha mego"

"Ojcze, w Twe ręce składam ducha mego"
Iz 52,13-53,12 Ps 31 Hbr 4,14-16; 5,7-9 J 18,1-19,42

Niebezpieczeństwo zbanalizowania i oswojenia krzyża istnieje wszędzie tam, gdzie pojawia się ludzka wolność przeżywana bez wiary, która działa przez miłość (por. Ga 5,6), będącą więzią doskonałości (por. Kol 3,14). A przecież wolność Jezusa, prawdziwie królewska wolność, najpełniej objawia się na krzyżu, który w oderwaniu od misterium Trójjedynej Miłości staje się i głupstwem, i zgorszeniem zarazem (por. 1 Kor 1, 23).

Bez miłości Ojca do Syna i Syna do Ojca w Duchu Świętym, bez nieskończonej ufności, bez tej więzi jednoczącej Ich obu, zdolnej pokonać śmierć, konanie na krzyżu byłoby jeszcze jednym pustym gestem szaleńca (por. Mk 3,21). Szaleńca wierzącego w miłość, zdolną pokonać śmierć. Szaleńca, który wbrew okrutnej prawdzie, że jest sam, będzie wmawiał sobie i innym, że jest inaczej (J 16,32). Szaleńca, który jednak po kilkudziesięciu godzinach wykrzyknie: „Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił?!” (Mk 15,34). Szaleńca, który mimo wszystko po chwili powie: „Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego” (Łk 23,46).

Szaleńca?

A Ty, drogi Czytelniku, zamieniłbyś swój wygodny fotel czy w miarę wygodne krzesło – na krzyż? Jeśli tak, to być może jesteś na najlepszej drodze do wykonania prawdziwie pustego gestu, będącego żałosną imitacją Czynu miłości. Już nie musisz tego robić. Zrobił to za Ciebie Ktoś Inny. Inny w sensie absolutnym, Inny w najdosłowniejszym sensie tego słowa, a jednocześnie Ktoś, kto jest Ci bliższy niż Ty sam sobie.

Dlatego pozwól, by zbliżył się do Ciebie, by nauczył Cię kochać w taki sposób, byś mógł ze swojego życia uczynić krzyż – miejsce adoracji Boga, przemieniającego śmierć w życie, przekleństwo w błogosławieństwo, zdradę w wierność, odrzucenie w komunię (por. J 12,32; Rz 15,7). Czy pozwolisz Mu na to już teraz, czy wolisz raczej uczynić także z celebracji Liturgii Wielkiego Piątku pusty, tradycyjnie bez większego znaczenia gest? Ale czy wtedy będzie mogła zagościć w Twoim sercu prawdziwa radość (por. 1J 1,3–4) ze zmartwychwstania, skoro nie umarłeś razem z Nim (Rz 6,8–9)? I czy będziesz mógł wówczas o sobie powiedzieć inaczej, jak tylko „szaleniec”, bo kto o zdrowych zmysłach mógłby odrzucić – i w imię jakich racji? – Jego miłość?

     


zobacz także

Kamienie i łaska

KATOLIK CHODZI NA JOGĘ

Dobrze mi w Judaizmie

Tęsknota i przyjaźń (1)

KIEDY WSZYSTKO SIĘ WALI


komentarze



Facebook