Archwium > Numer 414 (02/2008) > Parami do nieba? > Nie zaczynajmy budować od dachu

Nie zaczynajmy budować od dachu
Już dawno nie czytałem ciekawszego teologicznie sporu niż ten, który pojawił się ostatnio na łamach "W drodze" za sprawą artykułów Małgorzaty Wałejko i Zbigniewa Nosowskiego. Rzecz dotyczy podstaw teologii małżeństwa, a interesująca jest z kilku powodów.

Zanim jednak przejdę do konkretów, chciałbym zaznaczyć, że nie jest moim celem łagodzenie czy rozstrzyganie zaistniałego sporu – do czego na końcu swego artykułu zachęca redaktor Nosowski. Wręcz przeciwnie – zamierzam go zaognić tak bardzo, jak tylko będzie to możliwe, i do tego opowiedzieć się stronniczo za racjami Małgorzaty Wałejko. Temat jest zbyt ważki, dyskusja zbyt ciekawa, a autorzy za dobrzy, aby uwierzyć, że do niczego więcej nie da się w tym temacie już dojść. A przecież nie ma lepszej metody dochodzenia do prawdy niż solidny, ale poważny i uczciwy spór.

Przyjrzyjmy się zatem sprawie jeszcze raz. Wszystkim, którzy nie zapoznali się ze wspomnianymi artykułami, serdecznie polecam ich lekturę w styczniowym numerze „W drodze”. Upraszczając – jak jest to konieczne przy każdym streszczeniu – powiem tylko, że Małgorzata Wałejko broni tradycyjnej wizji teologii małżeństwa opartej ściśle i zasadniczo na odrębności małżonków – zwłaszcza odrębności w relacji do Boga. Zbigniew Nosowski natomiast przedstawia wizję duchowości małżeńskiej opartej w swych podstawach na założeniu prymatu wspólnotowości przed indywidualnością małżonków. Także w relacji do Boga – w modlitwie, w poszukiwaniach duchowych, wreszcie w rzeczywistości Sądu Ostatecznego, małżonkowie mieliby występować zasadniczo razem, nie zaś indywidualnie i osobno.

Spór o pierwszeństwo w teologii

Spór między Nosowskim a Wałejko jest w dużej mierze spor (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Janusz Pyda OP - ur. 1980, dominikanin, absolwent filozofii UJ i teologii PAT. Duszpasterz akademicki w Krakowie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Gdy sumienie się waha

My z wioski amiszów

JAK TO SIĘ ROBI

Wirus nieczystości zaatakował

PRZEWODNIK PO STANACH CHOROBOWYCH


komentarze



Facebook