Archwium > Numer 413 (01/2008) > Dominikanie na niedziele > Notatki z podróży służbowej

Notatki z podróży służbowej
Iz 60,1-6 Ps 72 Ef 3,2-3a.5-6 Mt 2,1-12

Trzej królowie, ludzie z daleka, kojarzą się z podróżą w poszukiwaniu mądrości, z przygodą i prezentami. Dobrze jest o nich rozmyślać w podróży służbowej, w pociągu z Poznania do Warszawy. To jest pociąg do pracy, wielu pasażerów pisze na komputerach, czyta poranne gazety, prowadzi biznesowe rozmowy, telefonuje, inni uzupełniają braki snu.

W okresie jesiennozimowym wielu podróżnych jest zakatarzonych i bladych, mają zaczerwienione oczy, kichają i kaszlą. Jakim trudem musiało być dla nich wstawanie o świcie, wyjście z domu w zimny poranek? Muszą nosić w sobie marzenie, by jak najszybciej skończyć podróż i wrócić do siebie. A może w wielu kołacze się pytanie, czy to wszystko ma sens, niejeden pewnie czuje bezradność wobec obowiązku, którego nie można przekazać, nawet gdy dopada człowieka grypa. Trudna jest wtedy podróż.

Jedziemy razem przez te kilka chwil i zastanawiam się, który z nas przypomina Trzech Mędrców. W ich drodze musiało być wiele podobnych spotkań – ciekawe, czy domyślano się, dokąd jadą, co i dla kogo wiozą w bagażach. Czy było w nich coś szczególnego?

W podróży mam swoje rytuały. Lubię pójść do Warsu i na śniadanie zjeść parówki, popijając kawą. W tym pociągu, który świtem wyjeżdża z Wrocławia, a potem zabiera elegancko ubrany tłum w Poznaniu, spotykam często tego samego kelnera. Już jakiś czas temu zauważyłem, że różni się od swoich kolegów i koleżanek. I teraz, kiedy po śniadaniu, jak wielu innych piszę na laptopie, chyba domyślam się jego tajemnicy. Ten człowiek ma w sobie jasność i życzliwość. Bardzo często się uśmiecha. Chociaż wiele osób oczekuje na jedzenie, nie słyszałem go nigdy zdenerwowanego. Widać, że dobrze mu ze swoją pracą i tę sympatię rozsiewa wokół siebie. Lubię jego szybkie ruchy, sprawność, z jaką ogarnia cały wagon, gdzie nigdy nie czułem się zostawiony albo zapomniany, bo nie kazał na siebie długo czekać.

Znalazłem w nim czwartego mędrca. Właściwie się nie znamy, a przyniósł mi prezent – naprowadził na trop biblijnych rozważań. Nie zauważałem wcześniej, że Mędrcy ze wschodu musieli w drodze spotykać innych ludzi. Gwiazda, która ich prowadziła, odbijała się blaskiem w ich twarzach, bo poszukiwacze Bożej mądrości, rozsiewają wokół siebie światło, dodając otuchy innym podróżującym.

Dobrze byłoby żyć podobnie jak oni i czcić w ten sposób Boga w każdym człowieku, obdarzając Go najpiękniejszym z prezentów – darem życzliwości i uwagi.


Wojciech Prus OP - ur. 1964, dominikanin, doktor patrologii, studiował w Krakowie i Rzymie, przez osiem lat był dyrektorem Wydawnictwa "W drodze", obecnie jest duszpasterzem wspólnoty Lednica 2000. Mieszka w Poznaniu. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

POJEDNANIE

JESTEM TRĄBĄ

Jak trwoga, to do Boga

Mapa pielgrzymów

JEZUS WIE, CZEGO NIE MAM


komentarze



Facebook