Dziecko

Podobno WeihnachtsOratorium (Oratorium na Boże Narodzenie, 1734–1735) trudno zaliczyć do największych, najważniejszych dzieł Jana Sebastiana Bacha. Tylko dlaczego, kiedy słucha się tej muzyki, tych słów, to Bóg się rodzi, moc truchleje? Jakby to wszystko stawało się naprawdę! (Tak jest choćby, kiedy śpiewa Dorothea Röschmann, Andreas Scholl, Werner Güra, Klaus Häger, RIASKammerchor, przy akompaniamencie Akademie für Alte Musik Berlin pod batutą René Jacobsa; Harmonia Mundi 1997 i 2004).

 

Bach był geniuszem. Czystym, prawdziwym, wyjątkowym; takim, który rodzi się raz na kilkaset lat. Ale Bach był też – a może przede wszystkim – rzemieślnikiem, majstrem, sługą. Sługą muzyki, sługą dworów i kościołów, w których przyszło mu pracować. Sługą Boga. Robił to, co powinien, co do niego należało. Jako kantor, kapelmistrz albo organista – w kościele św. Błażeja w Mühlhausen, na dworze w Weimarze, w Köthen, w kościele św. Tomasza w Lipsku…

To my, dziś, jako późni wnukowie romantyzmu i modernizmu, ciągle myślimy o artyście jako boskim pomazańcu, świętym szaleńcu, natchnionym wizjonerze, który odsłania albo zdziera zasłonę tajemnicy. Wtedy, niecałe trzysta lat temu, było się na służbie. Tylko: czy dziś, choćby w kościołach, słychać muzykę czy „muzyczkę”? Czy dziś dla kościołów (albo na zamówienie miasta, państwa, biznesu) piszą muzykę kompozytorzy na miarę Bac (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Tomasz Cyz - ur. 1977, był dramaturgiem Teatru Wielkiego Opery Narodowej za kadencji Mariusza Trelińskiego, współpracownik "Zeszytów Literackich" i "Didaskaliów", pracuje w Polskim Wydawnictwie Audiowizualnym, ostatnio wydał Arioso, mieszka w Warszawie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

"Capriccio" Krzysztofa Pendereckiego

Kwartet na koniec

Noc

Stworzenie (IV)

Stworzenie (III)


komentarze



Facebook