Czupurna harcerka
Błogosławiona, bo w Panu umarła, już teraz błogosławiona. Zaiste, mówi Duch, niech odpocznie od swoich mozołów, bo idą wraz z nią jej czyny (por. Ap 14,13).

„Błękitne oczy, długie blond włosy. I charakter – czupurny”. Tak Babcia opisywała siebie w wieku lat szesnastu – gdy miała tyle, wybuchła II wojna światowa. Jeszcze przed wojną Babcia została harcerką i była nią przez całe swe życie – tak jak przyrzekała. Do końca kierowała się słowami Przyrzeczenia i Prawa Harcerskiego. „Harcerka jest pożyteczna, harcerka służy Bogu, Polsce, ludziom, harcerka jest pogodna”. I Babcia taka właśnie była. Mimo wszystko. Mimo wielu trudności, o których jej wnuczce pewnie nawet się nie śniło, które trudno sobie nawet wyobrazić.

Babcia przeżyła obóz koncentracyjny w Żabikowie, niedaleko Poznania. Trafiła tam zadenuncjowana przez Niemca, któremu pomogła w szpitalu. Obóz w Żabikowie wielu nazywało przedsionkiem Auschwitz, przedpieklem. Babcia – harcerka i tam odkryła swoją misję.

Zrozumiałam, że mam tu swoje zadanie. Każdego dnia mogłam zostać wywieziona do Oświęcimia – a już wiedzieliśmy, co to znaczy, co się tam działo. Postanowiłam na swój sposób, tak jak umiałam, pomóc przetrwać tym, którzy byli słabsi ode mnie. A co robiłam? Uśmiechałam się, opowiadałam dużo różnych historii, a razem z jedną Rosjanką, Irużką, śpiewałyśmy przy pracy.

Dzięki pomocy bliskich udało jej się wyjść z obozu.

Po wojnie zaczęła pracować. Jednocześnie kończyła szkołę, a potem studiowała polonistykę. Zajmowała się (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.

     


zobacz także

Wierzę w siłę wyobraźni

MIŁOŚĆ W ZAWIESZENIU

LOGIKA ODWROTNOŚCI

Siedemdziesiąty siódmy powrót

Narkomania nie bierze się znikąd


komentarze



Facebook