Bóg żywych
2 Mch 7,1-2.9-14 Ps 17 2 Tes 2,16-3,5 Łk 20,27-38 albo Łk 20,27.34-38

W Ewangelii według św. Łukasza padają ważne słowa: „Bóg nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych; wszyscy bowiem dla Niego żyją”. Słowo „życie” można różnie rozumieć w kontekście naszych czytań. Z jednej strony jako sam fakt istnienia, także istnienia po śmierci. Wtedy słowa te oznaczałyby, że życie chrześcijanina nie kończy się wraz ze śmiercią, ale trwa w wieczności. Z drugiej strony „życie” może oznaczać nie tylko istnienie, nawet nieskończenie trwające, ale pewną jego jakość, intensywność, dobroć. Jeden człowiek powie, że ma dobre i ciekawe życie, a inny westchnie: „cóż za życie!”, mając na myśli utrapienia, których doświadcza. To drugie rozumienie „życia” jest szczególnie oryginalne i ciekawe. Jeżeli Bóg jest pełen życia i jest Bogiem żywych, oznacza to, że powołaniem chrześcijan jest pełnia istnienia, a nie cząstkowa i niedopełniona egzystencja.

Jednak mimo tych słów Chrystusa jedną z pokus, których doświadczamy jako chrześcijanie, jest lęk, że wiara w Chrystusa pozbawi nas jakiegoś ważnego wymiaru czy części życia ludzkiego. Możemy się bać, że nie zaznamy szczęścia, ponieważ wchodząc na drogę wiary, spotykamy wymagania, które mogą się wydać sprzeczne z tym, co nazywamy samorealizacją. Istotnie, jeśli chcemy postępować zgodnie z wiarą, zgodnie z moralnością chrześcijańską, staniemy nieraz przed moralnym dylematem, w którym Ewangelia przedstawi się nam w zniekształconej postaci, jako zimne moralizowanie, stojące na drodze do osiągnięcia upragnionych celów. Może tak być w przypadku uczciwości w sprawach finansowych, gdy myślimy, że nadarzająca się okazja do kradzieży nareszcie rozwiązałaby nasze życiowe problemy, lub w przypadku uczciwości w relacjach międzyludzkich, gdy związanie się z nową osobą i porzucenie współmałżonka wydaje się lekarstwem na poczucie braku miłości w życiu.

Taka pokusa i zarazem obawa o swoją samorealizację może dojść do głosu i dlatego nie możemy zapomnieć, że Ewangelia jest drogą do pełni życia, że jest obietnicą spełnienia pragnień i celu człowieka. Starajmy się zrozumieć, jakie życie przynosi nam Chrystus. W jaki sposób Ewangelia może prowadzić nas do szczęścia i do pełni życia. Jakie jest to życie, którym żyje Pan Bóg i do którego jesteśmy zaproszeni. Pisał o tym Jan Paweł II: „Życia, które Syn Boży przyniósł ludziom, nie można sprowadzić wyłącznie do istnienia w czasie. Życie, które odwiecznie istnieje »w Nim« i jest »światłością ludzi« (J 1,4), polega na tym, że człowiek zostaje zrodzony przez Boga, aby mieć udział w pełni Jego miłości” (EV, 37).


Grzegorz Chrzanowski OP - ur. 1965, dominikanin. Wykładowca filozofii w Kolegium Filozoficzno-Teologicznym oo. Dominikanów oraz na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II. Mieszka w Krakowie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

ETYKA I OPTYKA

O przyjaźni

BYĆ W NIEBIE

Coś całkiem zwyczajnego

Ateista może być zbawiony


komentarze



Facebook