Ostatnie sprawy
"Nawet gdybyś to zrobiła, i tak nie przestaniesz istnieć" - usłyszała w odpowiedzi na dręczącą pokusę, by przyspieszyć swoje odejście z tego świata. Dusza ludzka jest nieśmiertelna.

Jedna z sal hospicjum, wczesny wieczór. Patrzę na twarz pani Ewy 1. Ostatni raz widziałam ją przed trzema dniami. Dziś nie poznałabym jej, gdyby nie karta nad łóżkiem. Do sali wchodzi ksiądz z komunią świętą. Podaje Pana Jezusa pozostałym pacjentom, panią Ewę omija: „Nie da rady. Pobłogosławię”. Kreśli znak krzyża i wychodzi, nie zdążyłam nic powiedzieć, w duchu modlę się, żeby Jezus przyszedł do pani Ewy inaczej i żeby ta przykrość nie wpłynęła drastycznie na jej fatalny nastrój. Jestem zła, przecież mógł dać jej kawałeczek hostii, podałabym wodę i nie byłoby problemu. Zaczynam się zastanawiać, kto tak naprawdę decyduje o tym, czy człowiek przyjmie Ciało Chrystusa. Kapłan? Sam zainteresowany? Chrystus? Chyba ci dwaj ostatni. Ksiądz jest narzędziem, bez którego, jak widać, Jezus czasem musi się obejść.

Wiem, że pani Ewa powoli odchodzi. Pytam ją, na co miałaby ochotę. Cicho szepcze: „Loda...”.

Widzisz, Jezu, przyjdź do niej przez tego loda, jeśli chcesz.

* * *

Osoby, które stoją na progu śmierci, często wyrażają pragnienia, które, zdaniem zdrowych ludzi – ich rodzin, bliskich – zupełnie nie przystają do powagi chwili. Czasem krewnym pacjenta trzeba spokojnie wytłumaczyć, żeby nie gorszyli się, gdy chory prosi o butelkę piwa albo wina czy o paczkę papierosów. Najczęściej lekarz nie widzi wyraźnych przeciwwskazań, żeby takie życzenia chorych były spełniane. Wszystko, co może poprawić jakość życia osoby umi (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.

     


zobacz także

Chrześcijański antyfeminizm?

TRZY PANTEONY

DOBRZE, ŻE TU JESTEŚMY

DLACZEGO DZIECI DOPROWADZAJĄ NAS DO SZAŁU?

Jak gdyby nie były matkami


komentarze



Facebook