Archwium > Numer 409 (09/2007) > Dominikanie na niedziele > Najgorsze miejsce jest zajęte

Najgorsze miejsce jest zajęte
Syr 3,17-18.20.28-29 Ps 68 Hbr 12,18-19.22-24a Łk 14,1.7-14

Nasi bracia mieszkający w Kairze, co roku, w czasie Ramadanu, zgodnie z muzułmańską tradycją, organizują nocne ucztowanie. Przygotowują skrzętnie odpowiednią ilość pokarmów i napojów. Zaproszenia kierowane są nie tylko do muzułmańskich przyjaciół i znajomych, ale także do tych sąsiadów, którzy na co dzień niezbyt łaskawym okiem spoglądają na pracę braci dominikanów w kraju, w którym islam jest oficjalną religią. Dla nikogo nie może zabraknąć miejsca. Dobry uczynek w tym świętym czasie, jak chce tradycja islamu, ma wielokrotnie większą moc, niż w czasie zwykłym. Można się śmiać, że to taki szumny gest naiwnego dialogu, który za chwilę zostanie wyszydzony przez tego, do kogo był skierowany.

Może tak to wygląda, kiedy jest się obserwatorem, żeby nie powiedzieć śledzącym, jak owi faryzeusze, którzy podglądali Jezusa w różnych sytuacjach i nic nie zrozumieli z Jego czynów. Może tak właśnie wygląda cała Ewangelia, kiedy jest się jej komentatorem i widzem… To faktycznie nazbyt naiwne, zajmować w życiu ostatnie wolne miejsca albo te, które nam wskażą, a nie te, które sami wybieramy. Może głupotą jest inwestować w życiu w coś, co niekoniecznie przyniesie wymierną korzyść i zysk: tu i teraz.

Ale Jezus odkrywa przed nami Nowe Życie, w którym każdy gest miłości, nawet zapomniany, niedostrzeżony czy wyśmiany ma wielką wartość. Jezus odkrywa przed nami Nowe Szczęście, które buduje się na fundamencie ofiary i oddania, nawet jeśli teraz tylko tracisz.

Zmartwychwstanie – to horyzont naszego ziemskiego działania, który może sprawić, że ostatnie miejsce przy stole, niepostrzeżenie zajęte przez ciebie, może stać się Twoim tronem w Królestwie Bożym. Wierna miłość, znająca swoje miejsce w życiu już teraz, pośrodku codzienności, buduje twoją przyszłą chwałę.

I nie martw się – jak powtarzał Karol de Foucauld – ostatnie, najgorsze miejsce jest już zajęte i nikt na nim nie musi zasiadać. Ono należy do Jezusa. Nikt Mu go nie zabierze. On nas wyprzedził, nie prześcigniemy Go, dlatego można ryzykować odważną miłość, która jest głupstwem i szaleństwem w oczach tego świata.


Michał Adamski OP - ur. 1977, dominikanin, przeor klasztoru św. Jacka w Warszawie. Autor książek "Przejść pustynię, czyli od rozpaczy do nadziei" (2006) oraz "Miłość, która się spóźnia" (W drodze, 2012). (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Nie wymyślisz łaski

PRZYZNAĆ SIĘ DO BRAKU

WĘDROWNA IKONA

Daj się oblec

WIELKA RADOŚĆ MAŁYCH LUDZI


komentarze



Facebook