Odzyskać człowieka
Wj 32,7-11.13-14 Ps 51 1 Tm 1,12-17 Łk 15,1-32

Dlaczego faryzeusze i uczeni w Prawie szemrali przeciw Jezusowi, który pozwalał, by przybliżali się do niego celnicy i grzesznicy? Podejrzewam, że ich sposób myślenia był mniej więcej taki: „Żyjemy pod okupacją rzymską. Byt naszego narodu jest zagrożony. Musimy ocalić to, co najważniejsze: wiarę i tradycję ojców. Ważna jest zatem klarowność postępowania, by dla wszystkich było jasne, co jest dobre, a co złe, co zgodne z wolą Jahwe, a co się Jemu sprzeciwia. Wielkie zamieszanie czynią cudzoziemcy: Grecy, Persowie, Syrofenicjanie… Czczą bożki, wprowadzają obce zwyczaje i psują moralność. Jeśli nie będziemy pilnowali granicy pomiędzy tym, co nasze, narodowe i religijne, a bałaganem pochodzącym od gojów, rozpłyniemy się w bezbożnym świecie, znikniemy jako naród, a wraz z nami zginie wiara w Najwyższego. Rabbi z Nazaretu powinien odciąć się od celników, by nie stwarzać wrażenia, że każdy może robić, co mu się podoba. Nie wolno zrównywać chciwych kolaborantów ze skazanymi na nędzę wiernymi. Jezus powinien potępić jawnogrzesznice, by nasza młodzież nie myślała, że nie ma znaczenia, czy ktoś się żeni zgodnie z prawem Mojżesza, czy też oddaje się rozpuście i cudzołóstwu”. Starszy brat marnotrawnego myślał podobnie: „Mój ojciec zachowuje się tak, jakby młody nie popełnił grzechu. Wyprawia ucztę, jakby nie było różnicy między moją pracą w pocie czoła a trwonieniem ojcowizny z nierządnicami. Białe jest białe, a czarne jest czarne. Nie ma mojej zgody na pomieszanie wartości”.

Czy w ich myśleniu nie ma racji? Różnica między podejściem faryzeuszów i starszego brata a spojrzeniem Pana Jezusa jest taka, że oni widzą wartości, ich hierarchię, porządek świata. Zależy im na klarowności wyborów. Jest w nich troska, by nie marnować imponderabiliów, żeby człowiek wiedział, co jest dobre, a co złe, co jest prawdą, a co fałszem. Tymczasem Jezusowi zależy na człowieku. Pragnie przywrócić mu pierwotną sprawiedliwość, obdarować utraconą godnością. Jezus nie patrzy jak etyk czy moralista, ale jak Bóg, który pozostaje wierny Przymierzu, jak pasterz, który martwi się zagubioną owcą, jak ojciec, który tęskni za grzesznym synem. Taka postawa nie fałszuje hierarchii wartości, ale przywraca jej blask. Ważniejszy niż kodeksy prawa i zbiory przykazań jest człowiek, który dzięki miłości Boga może się odnaleźć, gdy się zagubi; może powrócić do życia, nawet gdy umrze.


Paweł Kozacki OP - ur. 1965, prowincjał polskich dominikanów, duszpasterz, przez wiele lat redaktor naczelny miesięcznika "W drodze". Mieszka w Warszawie (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

NA TAKI KOŚCIÓŁ NAS SKAZALI

Niezgoda i miłosierdzie

Jak ich poruszyć?

Ku temu co niezmienne

Słabością i siłą


komentarze



Facebook