Wiara jak kropla wina
Jeśli chciałby pan znaleźć jakąś część odpowiedzi na to, co myśleć o Gidlach i o tych, którzy tu przyjeżdżają, warto zadać sobie pytanie: Czy przyszedłby pan tutaj z sobą samym, gdyby zawiodły wszystkie inne środki?

1.

Na wysokiej balustradzie szereg ampułek z przezroczystym płynem. Długa kolejka ludzi. Dwóch mężczyzn w białych habitach ledwie nadąża z „obsługą”. Kilka minut temu skończyło się Nabożeństwo o uzdrowienie. Obok tych, którzy przyjechali tu tylko z ciekawości, jest wielu chorych i cierpiących, osoby po chemioterapii, na inwalidzkich wózkach – wszyscy w oczekiwaniu na gidelskie wino.

2.

W marcu 2006 roku onkolodzy ze szpitala przy ul. Płockiej w Warszawie wykryli u Jerzego Ciemniewskiego złośliwy nowotwór prawego płuca. Wziął do ręki różaniec. Z prośbą o modlitwę pojechał również do Gidel. Jadąc do sanktuarium, przywiózł Matce Bożej różę. Przed Jej ołtarz zaniósł ją, idąc na kolanach. Błagał o życie. Wyjeżdżając, zabrał ze sobą gidelskie wino. W lutym tego roku podczas Nabożeństwa o uzdrowienie, składając swoje świadectwo, Jerzy Ciemniewski mówił:

– Pijąc uświęcone Twoim dotknięciem gidelskie wino, czułem przy sobie Twoją bliskość. Ty, Maryjo, pozwoliłaś na pomyślne wykonanie operacji. Dziś dziękuję Ci za to, że żyję, że odzyskałem zdrowie i po niedługiej rehabilitacji mogłem wrócić do pracy zawodowej. Gidelska Królowo, stoję ponownie przed Tobą i w najniższym ukłonie, z gorącym sercem pragnę złożyć u Twoich stóp ten skromny dar. Jest to róża, którą wykonałem dla Ciebie z metalu. Dziękuję Ci, Matko, za siłę, która pozwoliła mi wziąć do ręki kowalski młot i (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.

     


zobacz także

KIEDY DZIECKO STAWIA TRUDNE PYTANIA

WIELKIE CUDA MAŁEJ FIGURKI

Błogosławieni niebeatyfikowani

Żal złotych ramek

BIORĘ ODWET POZA MIKROFONEM


komentarze



Facebook