Alleluja i do tyłu
Obecność zakonnika była dla nas łagodnym przytuleniem Pana Boga, a jednocześnie towarzyszył jej ogień, ostre jak miecz Słowo.

Jola od miesięcy starała się znaleźć stałego spowiednika lub kierownika duchowego. Bezskutecznie. Zrezygnowana otworzyła książkę ojca Pio. Przeczytała pierwsze zdanie i kompletnie ją zatkało: „Czy myślisz – pisał stygmatyk – że w dzisiejszych czasach łatwo o dobrego kierownika duchowego?”. Uśmiechnęła się.

Nie lubię słowa kierownictwo duchowe. Kojarzy mi się raczej z dyrektywami, centralnym zarządzaniem. Wolę słowo towarzyszenie. Nasza wspólnota – diakonia modlitwy przy parafii św. Józefa w Katowicach – modli się od kilkunastu lat. Niestety, od samego początku bez kapłana. Po drodze towarzyszyło nam kilku zakonników. Dojeżdżali z innych miast, przyjeżdżali ze słowem, pokazywali drogę.

Przerwany obiad

Wychowywaliśmy się na piersi dominikanów. Byliśmy jeszcze zbyt młodzi, by szukać w nich mistrzów duchowych. Szukaliśmy raczej idoli. Jako młodzi licealiści zaliczaliśmy pielgrzymki, nocne czuwania w wypełnionej po brzegi krakowskiej bazylice, rekolekcje w Białce, wojaże do bolońskiego grobu św. Dominika. To tu zachwyciłem się jego nocnym płaczem: Boże, co się stanie z grzesznikami?

Pierwszego mistrza duchowego poznałem w nietypowych okolicznościach. Pojechaliśmy na kilka dni do Bukowiny Tatrzańskiej. Nadeszła pora obiadu. Przy stole, jak zwykle, pełno było wygłupów, ironii. Gdy kończyliśmy drugie danie, o. Tomasz Golonka, który prowadził rekolekcje, wyciągnął magnetofon i puścił jakąś słabiutko nagraną kasetę. „Twój B&oac (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Marcin Jakimowicz - ur. 1971, absolwent prawa Uniwersytetu Śląskiego, redaktor Wydawnictwa św. Jacka, autor książek "Radykalni", "Dziennik pisany mocą" i "Dno. Dziennik pisany niemocą", mieszka w Katowicach. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Bezradność

Iskra

Dzieci mają nosa

JAK POKAZAĆ ŚWIĘTOŚĆ

Zbrodniarz - mój bliźni


komentarze



Facebook