Horyzont pojednania
Prawda nigdy nie powinna się stawać narzędziem nowej przemocy, która w imię "sprawiedliwości" pragnie jedynie dokonać aktu zemsty na dawnych krzywdzicielach.

Przez wiele wieków w kulturach rozkwitających pod wpływem judaizmu, chrześcijaństwa i islamu — trzech wielkich religii monoteistycznych, które wywodzą się ze wspólnego pnia Abrahamowej tradycji, przebaczenie praktykowano na co dzień, ale mówienie o nim zastrzeżone było dla teologicznych dysput. Tak się działo do lat 80. ubiegłego wieku nawet w sekularyzującej się kulturze zachodniej. Z chwilą jednak, gdy pojęcia przebaczenia i pojednania weszły do publicznej debaty, sytuacja radykalnie się zmieniła. Przywódcy polityczni i religijni w imieniu zbiorowości, wspólnot i społeczeństw przepraszają, przebaczają i proszą o przebaczenie, biją się w piersi za winy własne, a nawet cudze, żądają zadośćuczynienia za krzywdy doznane i niedoznane. Nic przeto dziwnego, że problemem przebaczenia zainteresowali się ostatnio filozofowie. Jacques Derrida i Paul Ricoeur niedługo przed śmiercią opublikowali na ten temat intrygujące książki 1. Ze zdumieniem odkryto, że mimo trywializacji przebaczenia we współczesnym dyskursie politycznym, odsłania ono zawsze swoje teologiczne zakorzenienie. Okazało się bowiem, że bez odniesienia do Boga trudno uczciwie rozmawiać o przebaczeniu.

Przebaczenie jest darem

W języku polskim nie ma owego szczególnego odniesienia przebaczenia do daru, jak to jest widoczne do dziś w wielu zachodnioeuropejskich językach: to forgive, pardonner, vergeben. Myśląc o przebaczeniu, bardziej niż o obdarowywaniu kogoś, myślimy racze (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Sebastian Duda - ur. 1975, filozof, teolog, publicysta. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

W katedrze

Pułapki grzesznej niewinności

Cierpienie przeciw pustce

Zamknięta pewność

Płoche podobieństwo


komentarze



Facebook