Archwium > Numer 397 (09/2006) > Dominikanie na niedziele > Błogosławiona bezradność

Błogosławiona bezradność
Pwt 4,1-2.6-8 Ps 15 Jk 1,17-18.21b-22.27 Mk 7,1-8.14-15.21-23

Swoje poszukiwanie prawdy św. Augustyn zamknął w zdaniu: „Stworzył nas Bóg dla siebie i niespokojne jest serce człowieka, dopóki nie spocznie w Bogu”. W tym lapidarnym stwierdzeniu odkrywa przed nami nie tylko dramat ludzkiej wolności, ale przede wszystkim staranie Boga, by człowiek mógł Go poznać i w wolny sposób odpowiedzieć na Jego miłość.

Spór Jezusa z faryzeuszami z dzisiejszej Ewangelii nie toczy się przeciwko człowiekowi czy instytucji, ale o człowieka i prawdę o nim i o Bogu, a więc o to, co dla nas najcenniejsze – nasze serce. Często przy lekturze spotkań Jezusa z faryzeuszami zadaję sobie pytanie o nieskuteczność Jego słowa. Dlaczego nie trafiało? Czy odpowiedź na to pytanie można zawrzeć w jednym zwrocie – zatwardziałość serca? Pewnie tak. Bo czy drobiazgowa troska o czystość rytualną, o wypełnienie Prawa, które przesłania istotę sprawy, czyli relację z Bogiem, nie jest jedną z odmian zatwardziałości? Jeśli tak, to nic innego nam już wtedy nie pozostaje, jak zgodzić się na pomoc z zewnątrz. Bez słowa prawdy, choćby były tak gorzkie jak sąd Jezusa o pobożności Jego ludu – „lud ten czci Mnie tylko wargami, ale serce ich daleko jest ode Mnie” – jesteśmy bezradni. Na szczęście jest to błogosławiona bezradność.

Prawda, że Jezus jest trudnym rozmówcą. Doświadczali i doświadczają tego wszyscy, nie wyłączając z tego grona najbliższych. Słowo, które kierował do swoich, było zawsze „słowem życia”. Słowem, które objawiało prawdę, zapraszało do relacji i karmiło pobożność, wyrywając ją z rutyny. Wyzwalało z niewoli litery prawa i ukazywało ducha. Jak dawniej, dziś słowo domaga się pracy nad nim. I jak zawsze trudno przekonać nas, że to wyłącznie dla naszego dobra, dzięki któremu prawo nie będzie dla nas usprawiedliwieniem naszej gorliwości, ale szkołą życia dla Boga z naszymi najbliższymi.

Słowo, którym jest Jezus, nie tylko objawia to, czego nie moglibyśmy poznać. Dzięki Niemu możemy przyjąć to, co do nas mówi. Bóg jest wolnością naszego serca, a Jego słowo prawdą, która broni nas od niewoli każdego prawa, nawet przykazań.

     


zobacz także

Uzdrawiająca naiwność

Światło jest Drogą

Kiedy Bóg przychodzi

EPOKA RATZINGERA

Uczniowie wojownika


komentarze



Facebook