Kościelne igraszki
Dzwony uruchamiane są elektrycznie i dzwonią same o zaprogramowanych porach, a komunię świętą przyjmuje się nie przy balaskach nakrytych obrusem, ale na stojąco. Wierni przesuwają się jeden za drugim - w kolejkach, jak po hamburgery.

W latach mojego dzieciństwa na święta kościelne czekało się z utęsknieniem. Każde z nich było w tamtym czasie obrośnięte ludową obrzędowością, dlatego nikt nas nie musiał zaganiać do kościoła — sami szliśmy. Z ochotą!

Odpusty z licznymi straganami i obowiązkowe czerwone lizaki. Msze ze świecami (Matki Boskiej Gromnicznej i roraty). Nabożeństwa z kadzidłami (majowe), z pękami polnych kwiatów i ziół (Matki Boskiej Zielnej), ze święconką (Wielka Sobota), ze strzelaniem na wiwat (rezurekcja) — to były nasze wielkie atrakcje sezonu.

Ze szczególną niecierpliwością czekało się na święto Matki Boskiej Gromnicznej — wtedy odbywały się zawody o to, kto doniesie zapaloną świecę do domu. Chłopacy się ścigali, kto pierwszy, ale nie wolno było szaleć, bo ten, kto w podmuchu wiatru lub przeciągu stracił poświęcony płomień, zostawał na kilka tygodni patałachem.

Do dziś pamiętam kolegę, który nas co roku kasował, bo miał wujka zakonnika i ten dostarczał mu największe gromnice, jakie świat widział — metr wysokości i grube jak męskie ramię. To był bolesny szpikulec wbity w nasze ambitne serca — kilka kilogramów żółciutkiego wosku i porządny pleciony knot, kontra skromniutkie świeczki ze zwykłej bladej parafiny. Gasły przy byle zefirku, a kiedy padał deszcz albo mokry śnieg, nie mieliśmy najmniejszych szans. Ale za to nam kapało po rękach (prawdziwy wosk nie kapie) i potem się mogliśmy przechwalać, kto więcej bólu wytrzymał dla Boz (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Wojciech Cejrowski - ur. 1964, podróżnik, poszukiwacz ginących plemion Amazonii, osobowość telewizyjna, dziennikarz radiowy, artysta kabaretowy, pisarz i publicysta, satyryk, krytyk muzyczny, fotografik, autor sześciu książek, w tym trzech o tematyce podróżniczej. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Łowcy chrztów

CO ZNACZY NAJMNIEJSZY?

KULEJĄCY BIEDAK

okladka

MÓJ KAMIEŃ


komentarze



Facebook