Trochę Czadu
Nie mają tu wątpliwości co do tego, kim jest Jezus. Na pytanie postawione w czasie kazania odpowiadają po prostu: "Jezus jest Bogiem". Krótko. Bez chwili namysłu. Trzeba być prostaczkiem, by tak odpowiedzieć. Albo świętym.

Nasara bore

Na pewno pewne jest to, że nie ma tu nic pewnego.

Umawiasz się z ludźmi: mogą nie przyjść z powodu pogrzebu w wiosce, złej pogody lub po prostu zapomną.

Chcesz dotrzeć na umówione spotkanie, ale wpadasz w dziurę na drodze i po kilku godzinach prób rezygnujesz, zły na dziurę, drogę, Afrykę i na cały świat.

Planujesz wygłosić płomienne kazanie, pocisz się, by przetłumaczyć dopracowany do perfekcji tekst i padasz dwie godziny później dotknięty atakiem malarii.

W Afryce jedyną pewną rzeczą jest to, że nie ma nic pewnego.

To Bóg ustala program twojego działania i twojego życia.

To On planuje każdy dzień i każdą godzinę.

Czy mogłeś zaplanować nagłą wizytę myśliwych, którzy przynoszą na misję maleńką antylopkę ocalałą cudem po pożarze sawanny?

W jaki sposób przewidzieć, że Bóg potrzebuje twojego trzydniowego leżenia w łóżku, swoistych rekolekcji zwanych malarią?

Pada deszcz. Droga zamienia się w bagno. Jedynym środkiem transportu staje się wóz ciągnięty przez woły albo własnoręcznie. Nikt nie liczy czasu. Liczy się tylko droga i to, by dotrzeć do domu.

Dom. Fragment sawanny otoczony murem z cegieł wypalonych w słońcu, przykryty słomianym dachem. W środku nie ma nic oprócz mat rozłożonych na ziemi i ogniska. Gdzieś w kącie leży wymięta, potar (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Mariusz Misiorowski - ur. 1963, kapłan diecezji gnieźnieńskiej, misjonarz w Kamerunie i Czadzie, ostatnio wydał książkę "Sałatka z termitów, czyli moje pożegnanie z Afryką". (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Autorytet w Kościele

MY, CZWARTY STAN KOŚCIOŁA

Tischner daje do myślenia

BELKI I DRZAZGI

Powołani do samotności


komentarze



Facebook