Archwium > Numer 395 (07/2006) > Dookoła Kościoła > Czeska płochliwa pobożność

Czeska płochliwa pobożność
"Nasz naród jest niesłychanie wrażliwy. Do jego serca nie można zmierzać ani w podkutych butach, ani w złocie - lecz tylko >>boso<<".

Z zamkowego wzgórza na praskich Hradczanach widać wieże kościołów królujące nad miastem. Katedra św. Wita — perła gotyku urzeka swoim kunsztem, promienie światła wpadające do środka ożywiają witraże, na słonecznych konstrukcjach tańczą pyłki kurzu. Kamienne postaci wyrzeźbione w różnych miejscach kościoła jakby chciały opowiedzieć historię tego, co tu się wydarzyło.

Praskie obrazki

Jest późny wieczór. Po dwudziestej drugiej idę przez most Karola. Z dala przez oszklone drzwi kościoła Najświętszego Salwatora widać ołtarz, na którym w otoczeniu świec stoi monstrancja. Trwa adoracja. Przy wejściu przystają zaciekawieni i zdziwieni ludzie. Kościół tonie w półmroku, delikatne światło oświetla obraz nad ołtarzem. W środku klęczy kilka osób. Jak w każdy czwartek, w prezbiterium trzech kapłanów opiekujących się świątynią czeka na tych, którzy chcieliby przyjść na rozmowę lub do spowiedzi.

Przez okna tramwaju przy ulicy Ujezd widzę restaurację i hotel „U Kříže”. Na oknie namalowany jest krzyż z czterema gwiazdami. „U Kříže” to również nazwa ulicy i sklepu przy Wydziale Studiów Humanistycznych na Jinonicach, w którym można kupić najnowsze typy grilli, wentylatory, lampy do naświetlania. Aż trudno uwierzyć, że znajduję się w stolicy państwa, które uznaje się za jedno z najbardziej zlaicyzowanych na świecie.

Podrywanie na różaniec

Przyjechali (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.

     


zobacz także

"Polecałem się Najwyższej Opatrzności"

Lekcja myślenia

Zmiana jest możliwa

"Nie trzeba wam relikwii"

Kościół katolicki w Czechach


komentarze



Facebook