Archwium > Numer 395 (07/2006) > Listy do lwa > Nad jeziorem Natron

Nad jeziorem Natron
Zdawało się nam, skazanym, że naczelnik więzienia kryje w głębi serca litość. Bo czyż nie byliśmy zapraszani na jego niedzielny obiad? Czyż nie kazał nam usiąść na ziemi w grupach?

Szanowny Lwie,

ledwie mieściliśmy się w wąskim drabiniastym wozie zaprzężonym w dwa wysokie chude muły. Jedynie Wanyana nie miał rąk przykutych łańcuchem do szczebli, bo on rąk wcale nie miał, a ja, zerkając na niego ukradkiem, nie miałem pojęcia, Szanowny Lwie, jak ktoś taki mógł okradać misje, farmy i chaty. Dopiero w więzieniu nad słonym jeziorem Natron, nad którym unosi się ostra i kwaśna woń i którego brzegi bieleją jak suknie dziewcząt idących po raz pierwszy do komunii, dowiedziałem się któregoś popołudnia od Czerwonego Mohra, że banda Wanyana „nosiła” go na zbójeckie wyprawy, to znaczy, Szanowny Lwie, on szedł, skradał się, ale już na miejscu, kiedy zrobiono podkop lub wyważono okiennice — podawano go sobie z rąk do rąk niczym małe dziecko; tak, tylko on znał wartość rzeczy, które wskazywał, składając na nich pocałunek pełen szacunku. Nie, nie wynosili wszystkiego, wynosili tak niewiele, że ledwie można było napełnić tym kosz z ryżowej trawy. Ale nie były to diamenty, jak uparcie utrzymywał nasz strażnik Nudny Din. To on przyłaził pod nasze małe zakratowane okno w porze sjesty i całe zasłaniał swoim grubym ciałem. Jak mówiono — nie miał do tego prawa, ale pora odpoczynku w więzieniu nad jeziorem Natron była dla niego najbardziej pustą chwilą w jego podłym życiu i widocznie wtedy najbardziej trapiły go wyrzuty sumienia, a jak wiesz, Szanowny Lwie, wyrzuty sumienia mogą popsuć nawet utuczoną pustkę i staje się wtedy ona nieoswojona, dzika, drążąca jak ziemia, która m (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Michał Zioło OCSO - ur. 1961, drogę zakonną rozpoczynał jako dominikanin, w 1987 roku przyjął święcenia kapłańskie. W 1995 roku przeszedł do trapistów. Jest autorem książek, m.in. "Dziennik Galfryda"; "Bobry Pana Boga"; "Mamo, mamo, ile kroków mi darujesz?"; "Piosenka humbaka". Pod koniec ubiegłego roku nakładem Wydawnictwa W drodze ukazał się wywiad-rzeka z Michałem Zioło pt. "Po co światu mnich?" Mieszka w opactwie Notre-Dame d'Aiguebelle na południu Francji. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Drogie dziecko

O MŁYNARZU, KTÓRY BYŁ NACZELNYM

Konstanty

O władzy

Spotkanie ze świętym Bernardem


komentarze



Facebook