Bóg moim wrogiem?
Rdz 22,1-2.9-13.15-18 Ps 116 Rz 8,31b-34 Mk 9,2-10

W podążaniu za Panem Bogiem, w szukaniu drogi do Niego, zdarza się często, że Ten, za którym idziemy, od którego oczekujemy wsparcia i pomocy, zaczyna przedstawiać się nam jako nasz wróg. Obraz taki może przybrać bardzo różne odcienie, ta wrogość może przyjąć różnoraką intensywność. Może nie jest to zazwyczaj stereotypowy starotestamentalny obraz gniewnego Boga, który płonąc zemstą, karze naród wybrany, ale często w wymaganiach, które Bóg przed nami stawia, w niepowodzeniach, które nas spotykają, a szczególnie pewnie w karach, które grożą za popełnione grzechy, z piekłem jako kulminacją, Bóg staje się nagle naszym przeciwnikiem, nieprzyjacielem, który czyha na upadki i potknięcia, aby je z upodobaniem wytknąć i naznaczyć piętnem naszej przegranej. I choć wierzymy w Boga, który jest miłością, czasem trudno oprzeć się wrażeniu, że jakaś dziwna ta miłość, twarda jakby i niedostępna.

Kiedy spotyka nas takie doświadczenie, kiedy Bóg staje przed nami, nie jako przyjaciel, ale jako wróg, warto sięgnąć do czytań, które Kościół nam daje. Warto stanąć na wysokiej górze, pośród nocy, nie odrzucając swojego lęku i strachu – tak samo jak apostołowie – i spojrzeć na Jezusa. Spojrzeć na Baranka, który stoi uwięziony wśród splątanych krzaków krzyża, którego szata jaśnieje bielą miłowania do końca i posłuchać słów św. Pawła: czy Bóg, który wydał się za nas, mógłby być naszym wrogiem? Czy Bóg, który stając się człowiekiem, zgodził się na śmierć, mógłby być naszym oskarżycielem? Czy Bóg, który nie cofnął się przed niczym, który poszedł w miłości do końca, aby wybawiać nas od grzechu, mógłby nas potępić? Dla Pawła odpowiedź jest zbyt oczywista, aby trzeba było ją wypowiadać.

Jeśli spotykasz czasem swojego Boga jako wroga i wydaje się, że walczy On przeciwko Tobie, przyjdź na górę ołtarza, na której sprawuje się Eucharystia. Przyjdź i zobaczysz tam tego samego Baranka uwięzionego w krzakach hostii, której biel, jak na górze Tabor, jaśnieje miłością, która dalej już posunąć się nie może, bo wszystko już przekroczyła. Przyjdź i postaw tutaj swój namiot, bo tylko na tej górze, w jej blasku będziesz trwał przy niezawodnym Przyjacielu. Wtedy usłyszysz słowa, które Ojciec wypowie o swoim Synu: „To jest mój Syn umiłowany”. Te słowa są też słowami o Tobie.


Adam Szustak OP - ur. 1978, dominikanin, wędrowny kaznodzieja, przez kilka lat duszpasterz akademicki krakowskiej "Beczki", prowadzi stronę www.langustanapalmie.pl, mieszka w Łodzi. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

SZCZĘŚLIWY TRAF

NIKOGO NIE SKREŚLIŁ

SCHRONIENIE

ŻYCIE W CZASACH PRZED CHRYSTUSEM

ZMIEŃ PERSPEKTYWĘ


komentarze



Facebook