Światłość w ciemności
2 Krn 36,14-16.19-23 Ps 137 Ef 2,4-10 J 3,14-21

Od dzieciństwa jesteśmy przyzwyczajeni do obecności krzyża; jego widok nas nie przeraża. Wiara w wywyższonego na krzyżu Boga może jednak pozostać infantylna i naiwna, podczas gdy powinna stać się głęboka i dojrzała. Na zdrowy rozum, trudno jest zobaczyć Boga w ukrzyżowanym, trudno zobaczyć „światło, które przyszło na świat”.

Medytując nad tajemnicą krzyża, odkrywamy, jak wielkie przerażenie i zwątpienie wywołała w uczniach, niepotrafiących pojąć słabości Mistrza – tego, że przez ukrzyżowanie stał się pohańbiony, czyli zgodnie z teologią żydowską odrzucony przez Boga. Św. Paweł mówi, że dla nas stał się przekleństwem, stał się grzechem. W Księdze Powtórzonego Prawa (21,23) czytamy: „bo wiszący jest przeklęty przez Boga”. Trudno w przegranym, osamotnionym człowieku zobaczyć Boga Prawdziwego, zobaczyć zwycięstwo i uzdrowienie. Twierdzenie, że w słabości może być moc, że Bóg zwycięża, stając się bezbronny, wydaje się niedorzecznością. My, współcześni, panicznie uciekamy przed ofiarą, powątpiewamy w to, że w miłości można pójść aż tak daleko. Zbigniew Herbert pisał w Rozmyślaniu Pana Cogito o odkupieniu: „Nie powinien przysyłać syna / zbyt wielu widziało / przebite dłonie syna / jego zwykłą skórę / zapisane to było / aby nas pojednać / najgorszym pojednaniem / zbyt wiele nozdrzy / chłonęło z lubością / zapach jego strachu / nie wolno schodzić / nisko / ratać się krwią / nie powinien przysyłać syna / lepiej było królować / w barokowym pałacu z marmurowych chmur / na tronie przerażenia / z berłem śmierci”.

Dlaczego Jezus wybrał tak skrajne odrzucenie, niezrozumienie? Jest tylko jeden powód: „tak Bóg umiłował świat (...) aby każdy, kto w Niego wierzy nie zginął (...)”. Ten, który jest po trzykroć święty, stał się grzechem, „abyśmy my byli święci i nieskalani przed jego Obliczem”. Ten „Błogosławiony, który przyszedł w imię Pańskie”, stał się przekleństwem, abyśmy my, którzy przez grzech nieustannie wchodzimy w przestrzeń przekleństwa, odzyskali błogosławieństwo. Ten, który jest jedno z Ojcem, został odrzucony, abyśmy zostali przygarnięci przez Boga. Ten, który jest „światłością prawdziwą, która oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi”, zstąpił do piekieł, do krainy ciemności, krainy bez Boga, abyśmy się stali „dziećmi światłości”. Tak Bóg pokochał nas, że poszedł na krańce ludzkiego serca i zamieszkał w naszej ciemności, by przezwyciężyć ją światłem jednoznacznej woli zbawienia każdego bez wyjątku. Chrystus zaszedł w swej miłości tak daleko, bo to Boska, a nie ludzka miłość.


Maciej Biskup OP - ur. 1972, dominikanin, przeor klasztoru w Szczecinie, duszpasterz i rekolekcjonista. Autor książki "Zaskoczony wiarą. Między Jerychem a Jerozolimą". (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Nie płacz: Wstań

Bóg, który nic nie mówi

Płyń do źródła

Już nie obcy

On się nie zna


komentarze



Facebook