Ślady Boga
1 J 5,14-21 J 2,1-12

Epifania, czyli objawienie Pańskie: mędrcy z dalekiego świata odnajdują niemowlę i rozpoznają w nim Króla królów i Zbawiciela świata. To historyczne, zapewne, wydarzenie stało się dla ludzi znakiem i obietnicą, że każdy, kto uczciwie szuka Boga, może Go znaleźć – prędzej czy później, łatwiej lub trudniej, po wielu wysiłkach bądź całkiem przypadkiem. Fakt, że Bóg się objawia, oznacza, że z nieznanych nam powodów jest On ukryty przed nami oraz że skoro się objawia, to nie jesteśmy Mu obojętni i chce być rozpoznany.

Epifanie, czyli ślady Boga, łączą w sobie porażającą oczywistość namacalnego dowodu z tajemniczością i delikatnością niewidzialnego Autora śladów. Epifania to nagłe zobaczenie czegoś, co już było, a czego nie dostrzegaliśmy. Przeczuwaliśmy istnienie, a przecież nie było nam dane zobaczyć. Prawda spóźnia się pół kroku i choć codzienne życie przynosi nam tysiące niespodzianek i odkryć, ich znaczenia nie rozumiemy od razu.

Niespodzianka niespodziance jest zresztą nierówna. Są dobre i złe epifanie, otwierające nowy świat i takie, które zamykają. Można na przykład wiedzieć, że trzeba dbać o miłość w rodzinie i że nie warto rezygnować ze wspólnie spędzonego czasu dla pracy i ambicji, a ocknąć się nagle samemu w pustym domu i przy pustym stole. Smutne epifanie to momenty w życiu, kiedy boleśnie i na własnej skórze, z całą ostrością dostrzegamy nieodwołalność naszych decyzji i ze łzami w oczach wypominamy samym sobie: – Czyż nie czułem, że coś jest nie tak? Dziesiątki znaków, małych i dużych... i nagle to porażające światło, że to wszystko było do przewidzenia...

Epifanie mogą zabić, ale mogą też uleczyć. Są światłem i kondensacją wydarzeń, przebłyskiem zrozumienia. Św. Augustyn mawiał, że moment nawrócenia to nie odrzucenie swojej przeszłości, ale nagła iluminacja, dostrzeżenie, że wszystkie wypadki mojego życia prowadziły mnie drogą ku odczytaniu Sensu, Logosu; że moje życie to nie pojedyncze zdarzenia, ale naszyjnik zdarzeń, gdzie wiara jest nicią łączącą ludzi, fakty, moje decyzje. Jak w słynnym wierszu Szymborskiej o zakochanych: „Oboje są przekonani? / że połączyło ich uczucie nagłe / piękna jest taka pewność ale niepewność piękniejsza / sądzą że skoro nie znali się wcześniej / nic między nimi nigdy się nie działo / a co na to ulica schody korytarze / na których mogli od dawna się mijać /.../ były znaki sygnały / cóż z tego że nieczytelne /.../ każdy przecież początek / to tylko ciąg dalszy / a księga zdarzeń zawsze otwarta w połowie”.

W uroczystość Bożego objawienia módlmy się o oczy szeroko otwarte i o jak najwięcej naszych małych, ludzkich epifanii. Oby stały się dla nas śladami Boga.


Jarosław Głodek OP - ur. 1965, dominikanin, doktor politologii, socjusz prowincjała, mieszka w Warszawie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

CHWILA PRAWDY

PRZEDSMAK

CISI, CZYLI MOCNI

W niewoli oczekiwań

Co czyni człowieka radosnym


komentarze



Facebook