Hasło miłości
Iz 42,1-4.6-7 Dz 10,34-38 Mk 1,6b-11

Doskonale zdajemy sobie sprawę, że chrzest Jezusa był zupełnie inny niż ten nasz. Nie był i nie mógł być sakramentem, bo prawdziwym sakramentem Boga był Ten, który go przyjmował, Ten, który, będąc widzialnym człowiekiem, był jednocześnie niewidzialnym Bogiem. Woda nie mogła uświęcić Tego, który jedyny jest święty, ale sama, dzięki temu, że wszedł do niej Jezus, mogła się stać i stała się znakiem uświęcenia.

Chrzest w Jordanie był jednak czymś szczególnym w życiu Jezusa i Kościoła. Wylana woda była jak krople cytryny ujawniające na karcie tajemny zapis, który jest kluczem do zrozumienia całego tekstu. Bóg ukryty w księdze stworzenia odsłania swoją szczególną, do tej pory niespotykaną obecność w ludzkim słowie głoszącym wolność jeńcom i światło ociemniałym, a przede wszystkim przebaczenie grzechów. Bóg–Człowiek po wyjściu z wody sam postanowił zatroszczyć się o ten nikły płomyk i cieniuteńką trzcinę, którą jest człowiek, aby mógł rozbłysnąć potężnym światłem dla innych i stać się drzewem, w którego cieniu strudzony znajdzie odpocznienie, a głodny pośród gałęzi nasycenie. Ten wyjątkowy moment pobytu Jezusa nad wodami Jordanu doskonale rozumieli apostołowie i widzieli jego ważność, bo gdy zmuszeni byli dobrać jednego w miejsce Judasza i gdy pierwszy spośród nich w domu Korneliusza odsłaniał Bożą wolę zbawienia każdego człowieka, odwoływali się właśnie do tego wydarzenia.

Warto co jakiś czas, a święto Chrztu Pańskiego jest doskonałą okazją, powracać do tajemnicy naszego własnego chrztu. Powracać do cudu, podczas którego również do nas, jak niegdyś nad niewielką palestyńską rzeką, Bóg powiedział: „jesteś moim synem, córką umiłowaną”. W tym pierwszym sakramencie, w którym zamknięte drzwi do nieba otwierają się, Bóg daje nam hasło do właściwego zinterpretowania księgi naszego własnego życia. Hasło miłości, która jedyna może sprawić, że księga ta stanie się białym krukiem, tekstem ukrytym w sercu samego Boga. Nie lękajmy się na nowo odkrywać tej tajemnicy, dzięki której każdy z nas został zanurzony w śmierć i zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa, prawdziwie obdarowany życiem Bożym. Czy ono tam jeszcze jest, czy dialog Boga ze mną jest kontynuowany?

     


zobacz także

Za zasłoną

Moda na oskarżanie Boga

Ikona "czterech młodzieńców"

Żałuję tego słoneczka ciepłego

To nie odeszło wraz z II soborem watykańskim


komentarze



Facebook