Kiedy Bóg przychodzi
2 Sm 7,1-5.8b-12.14a 16 Rz 16,25-27 Łk 1,26-38

Podczas spotkania przygotowującego do sakramentu małżeństwa jedna z uczestniczek zapytała zaproszone małżeństwo o granice intymności w ich związku. Wojciech po chwili zastanowienia odpowiedział, że to, co jest prawdą o nim samym, pragnie ofiarować jako dar osobie, którą kocha – żonie. Takie wyznanie zmienia coś w życiu, czasami całe życie.

Można tak powiedzieć o Abramie, do którego Bóg powiedział pierwsze w dziejach świata słowo. Uznając je za prawdę, Abram wybrał je jako przewodnika w życiu. Słowo to zaprowadziło go na górę Moria. Tam w pełni zrozumiał, że odkąd wyszedł ze swojego Ur chaldejskiego, Bóg ofiarowywał mu zawsze więcej, niż on za każdym razem „musiał” zostawić.

Podobnie było, jak to czytamy w dzisiejszej Ewangelii, w życiu Matki Bożej, kiedy Bóg przyszedł do niej i poprosił ją, by stała się Matką Jego Syna. W tym zaproszeniu kryje się wyznanie i zaproszenie do intymności. Przyjmując Boże zaproszenie, Maryja została Matką dla Jezusa, potem dla Kościoła. Nie znaczy to, że Bóg, wybierając człowieka, przeznacza go tylko do spełnienia jakiegoś zadania. Zbyt często w takim zadaniowym duchu interpretujemy podobne wydarzenia. Nie możemy zapominać, że dla Ojca jesteśmy przede wszystkim dziećmi, a nie żołnierzami do zadań specjalnych. W miłości liczy się to, co jest między nami. W tej miłości, do której zaprasza nas Bóg, dar i obdarowywanie sobą są pierwsze. Wejście Boga w życie człowieka, jak widać to na przykładzie Matki Chrystusa, rodzi przede wszystkim więź. Przywraca życiu właściwą miarę. Otwiera na nieskończoność w miłości. Wprowadza w tradycję wszystkich świętych Starego i Nowego Przymierza, dla których Bóg Izraela jest Bogiem rzeczy niemożliwych.

     


zobacz także

Błogosławiona bezradność

Uzdrawiająca naiwność

Światło jest Drogą

Bóg kocha wszystkich

TO NIE JEST POSŁUGA SUKCESU


komentarze



Facebook