Myślenie zbliża
Moja nadzieja na otwartą dyskusję z ludźmi wiary uzyskała spełnienie. W odpowiedzi na moją argumentację czytelnicy złożyli po prostu swoje wyznania wiary.

Pyta mnie redakcja „W drodze”, czym są dla mnie polemiczne reakcje na mój artykuł Wybieram ateizm. Nie mogę się oprzeć, by napisać nieco więcej — czym było dla mnie doświadczenie opublikowania tego rodzaju tekstu w piśmie religijnym, jak odebrałem dyskusję, którą wywołałem, i jakie wnioski z niej wyciągam.

Publikacja deklaracji niewiary w piśmie religijnym mogła wielu jego czytelnikom wydać się niezrozumiała, bo misją takiego pisma nie jest przecież promocja ateizmu. Zaproszenie do opublikowania mego tekstu wynikło, jak sądzę, z niektórych treści prezentowanej w miesięczniku wymiany listów między mną — niewierzącym a moim przyjacielem (i dalekim kuzynem), imiennikiem z Poznania — ks. Adamem Kalbarczykiem. Zaproszenie to zrozumiałem tak jak wielu czytelników — jako wstęp do dyskusji. Było to zarazem zaproszenie w świat ludzi, którzy myślą o kwestiach wiary religijnej w sposób zasadniczo inny niż ja. Z punktu bowiem widzenia tego świata muszę być dla nich kimś zgoła obcym, przybyszem z odległego, a może nawet nieprzyjaznego kraju (w końcu spory między ateistami a teistami nie zawsze przybierały postać tylko wymiany myśli).

Jednym z najlepszych sposobów pokonywania obcości jest zbliżenie się do obcego, po to, by go zrozumieć. Zwraca na to także uwagę w tytule pierwszej części swej odpowiedzi na mój tekst Krzysztof Błażyca. Wyjątkowo cenne dla tego zrozumienia są dialog i dyskusja. To szczególne zaproszenie red (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Adam Kalbarczyk - ur. 1967, mąż i ojciec, dr nauk humanistycznych, adiunkt UMCS w Lublinie, polonista, pisarz, poeta, krytyk literacki. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Wybieram ateizm

Ocalić, co zginęło

60 lat od śmierci Romana Dmowskiego

W cieniu

Ostatni tacy szpiedzy


komentarze



Facebook