Boże talenty
Prz 31,10-13.19-20.30-31 1 Tes 5,1-6 Mt 25,14-30

Wciąż towarzyszy nam pokusa łatwizny życiowej. Najłatwiej i najlepiej pójść na gotowe. Nie ma nic bardziej złudnego, niż myśleć, że skoro jestem zdolny i utalentowany, mam trochę szczęścia, wpływowych znajomych, to jakoś to będzie, zawsze znajdzie się ktoś, kto zrobi coś za mnie. Są w życiu sprawy, których nikt za nas nie wykona.

W Ewangelii o talentach warto zwrócić uwagę na dwie kwestie: na sposób obdarowania człowieka przez Boga oraz na sposób wykorzystania talentów przez człowieka. Bóg daje, ale czyni to zupełnie inaczej niż zazwyczaj człowiek. Jeżeli coś jest dane od Boga, to jest jednocześnie zadane. Bóg nigdy nie mówi: „Przyjdź na gotowe”, ale: „Wstań i chodź” lub „Pójdź za Mną”. Jeżeli otrzymałem od Boga talent muzyczny lub plastyczny, to wcale nie oznacza, że zostanę wielkim muzykiem lub malarzem. Stanie się to w takim stopniu, w jakim zaangażuję się i odpowiem na to wezwanie. Bóg w swojej nieskończonej miłości mądrze i roztropnie obdarowuje każdego człowieka. Zarówno wierzącego, jak i niewierzącego. Często nie radzimy sobie z tym obdarowaniem. Bliska jest nam postawa sługi nieużytecznego. Lenistwo nie pozwala rozwinąć i pomnożyć Bożych talentów. Nie chce nam się iść drogą ofiary, trudu i wysiłku. Niska samoocena także nie pozwala nam wzrastać w Bożych talentach. Zbyt łatwo pozwalamy sobie wmówić, że do niczego się nie nadajemy, że nic nam nie wyjdzie, że nie mamy żadnych uzdolnień, pomysłów, inspiracji. Wolimy narzekać na trudne czasy i brak perspektyw.

Droga rozwoju Bożych talentów to nie koncentrowanie się na swoich ograniczeniach i ich usprawiedliwianie, ale podejmowanie kolejnych prób przekraczania słabości. Ewangelia o talentach przypomina nam, że ostatecznie nie jest ważne, co i ile otrzymaliśmy, ale co robimy z Bożymi darami. Sługa dobry i wierny pomnaża to, co otrzymał. Pracując nad talentami, rozwija się. Sługa nieużyteczny idzie na łatwiznę. Sztuką nie jest zmarnowanie talentu, ale rozwinięcie go w pełni. Mistrzostwem jest także umiejętne dawanie. Nawet przy najbardziej wzniosłych i szlachetnych intencjach, obdarowując innych, możemy im bardziej zaszkodzić niż pomóc. Wpatrując się w oblicze Chrystusa, uczmy się roztropnie dawać, ale i mądrze korzystać z tego, co otrzymaliśmy.


Andrzej Morka OP - ur. 1969, dominikanin, dr teologii PAT, duszpasterz akademicki, opiekun katechumenatu. Mieszka w Warszawie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Jaka nadzieja, taka przyszłość

Stare i nowe wartości

JEDNA OWCZARNIA I JEDEN PASTERZ

WOŁAJCIE CISZEJ, BO TO BÓG

OBECNOŚĆ


komentarze



Facebook