Archwium > Numer 387 (11/2005) > Wobec wartości > Liberalny czy chrześcijański koń trojański?

Liberalny czy chrześcijański koń trojański?
Nadzieję, której nie daje polska filozofia i teologia, dają, o dziwo, polska praca i polska gospodarka.

Sformułowanie użyte w tytule brzmi bez wątpienia nieco prowokacyjnie, a Czytelnik może wręcz uznać, że dominuje w nim zacięcie publicystyczne. Przyznam od razu, że skupię się bardziej na kwestii, czy Polska może stać się „chrześcijańskim koniem trojańskim” nowej poszerzonej Wspólnoty Europejskiej, choć próba odpowiedzi na to pytanie wiąże się oczywiście ściśle z rewersem gospodarczym, a więc liberalną częścią tytułowego problemu.

Najpierw jednak dwa zastrzeżenia terminologiczne. Termin: wartości chrześcijańskie został wprowadzony do języka polskiej debaty publicznej przez polityków na początku lat 90. i do niedawna nie było go w żadnym poważnym słowniku. W wielu słownikach filozoficznych i teologicznych znajdziemy oczywiście pojęcie wartości religijnych, które zaspokajają potrzeby duchowe człowieka, tak jak wartości ekonomiczne zaspokajają potrzeby materialne. Znajdziemy wartości absolutne, estetyczne, logiczne, wartość dodatnią lub ujemną, natomiast nie znajdziemy strictiori sensu wartości muzułmańskich, buddyjskich czy chrześcijańskich.

Drugie zastrzeżenie — w ustach prawicowych polityków i publicystów słowo liberalny brzmi złowieszczo i nieprzyjemnie, czasami gorzej niż termin socjalistyczny. Niektórym z nich się te terminy wręcz mieszają. Teoria polityczna (prawa jednostki) i ekonomiczna (jak najmniej państwa) liberalizmu w żadnym przypadku nie upoważnia nas do takich uproszczeń.

Obecność katolickiej formy chrześcijaństwa we wsp&oac (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.

     


zobacz także

ON JEST PIERWSZY. NIE JA

TRZY RAZY DOOKOŁA ŚWIATA

Wstawaj, nie udawaj!

ŻEBY ŻYŁO SIĘ LEPIEJ?

Do czego nadaje się fantasy?


komentarze



Facebook