Jakiś niepokój
Ez 18,25-28 Flp 2,1-11 Mt 21,28-32

Wybacz, Panie, ale to jednak Ty nie masz racji…

Jeśli sprawiedliwy odstąpił od sprawiedliwości, dopuszczał się grzechu i żyje nadal? Na dodatek żyje mu się o wiele lepiej niż wtedy, gdy był sprawiedliwy? Jeśli jeszcze korzysta na tym cała rodzina, wreszcie pozbyła się kłopotów i może żyć spokojnie i równie spokojnie myśleć o przyszłości?

Pamiętam tę sytuację – kolega pomógł koledze, wypromował go w firmie, potem załatwił doskonałą pracę z równie doskonałą pensją. Dzięki temu rodzina wyszła z długów, małżonkowie przestali się kłócić. Pierwszy raz od wielu lat mąż, żona i dzieci mogli wspólnie wyjechać na wakacje. Potem wyremontowali zaniedbane mieszkanie.

Koledzy zaprzyjaźnili się, podobnie jak ich żony i dzieci. Zaczęli razem spędzać czas. Wtedy żona tego, który dostał pracę, zaczęła z wdzięczności oddawać się koledze męża. Nie zdarzało się to często. Raz na kilka miesięcy. W sumie nic takiego. Mąż o niczym nie wie. Może trochę się domyśla, ale chyba nawet nie miałby nic przeciwko. Tamten człowiek naprawdę dla naszej rodziny zrobił bardzo wiele. Poza tym jest codzienny pacierz, niedzielna msza święta, ksiądz po kolędzie. Właściwie wszystko jest OK. Tylko czasami coś w sercu się odzywa, jakiś niepokój…

Ale, Panie, przecież rozumiesz takie sytuacje. Mówisz przecież, że takie właśnie kobiety wejdą przed sprawiedliwymi do królestwa niebieskiego. Wiesz, jak się dzisiaj żyje w Polsce. Znasz życie. Wiesz, jak jest.

Tylko gdyby nie ten niepokój… W takich chwilach, Panie, nie wiem już, kto ma rację…


Marek Kosacz OP - ur. 1966, dominikanin, twórca portalu www.lutownica.dominikanie.pl dla katechetów. Mieszka w Gidlach. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Zdjęcia Pana Boga

OKŁADKA

Najtrudniejsza modlitwa

Hip-hop receptą na katechezę?

NIE BĘDĘ CHODZIŁ NA RELIGIĘ


komentarze



Facebook