Zagrożone wartości
Spłaszczenie Ewangelii do wymiaru horyzontalnego, wartości potrzebnych tylko w tym życiu oznacza obumieranie chrześcijaństwa.

Jeden z moich współbraci opowiadał kiedyś historię człowieka, który wychował się w ateistycznej rodzinie, w środowisku, w którym o sprawach wiary wcale się nie rozmawiało. Odkrył chrześcijaństwo jako student. Odbył katechumenat i gdy nadszedł dzień jego chrztu, zaprosił swoich przyjaciół, znajomych, kolegów ze studiów. Ze zdziwieniem stwierdził, że prawie wszyscy przyznają się do mniejszych lub większych związków z Kościołem. Nie mógł się nadziwić, że do tej pory ci wszyscy ludzie nie dali mu szansy, by mógł pomyśleć o nich jako o braciach w wierze. Wielu chrześcijan, żyjąc w zsekularyzowanych środowiskach, przyjęło taktykę nieujawniania swojej wiary. Starają się zachowywać tak, żeby nikogo nie urazić swoim chrześcijaństwem. Praktyki, przekonania i wybory religijne ograniczają do sfery czysto prywatnej.

Uzasadnieniem takiej postawy jest przekonanie, że chrześcijanie nie muszą propagować wartości chrześcijańskich przez ich manifestowanie, ale przez wcielanie ich w życie, tak by były niewidoczną dla oka solą ziemi, która nadaje życiu smak. Problem polega na tym, że w takiej sytuacji wartości chrześcijańskie mogą zostać sprowadzone do ogólnoludzkich i zupełnie zatracić swój transcendentny charakter.

O tym, jak łatwo pomylić wartości uniwersalne z chrześcijańskimi, świadczy recepcja filmu Edi Piotra Trzaskalskiego. Reżyser utożsamiający się z filozofią zen tak mówił o źródłach historii ukazanej w Edim: (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Paweł Kozacki OP - ur. 1965, prowincjał polskich dominikanów, duszpasterz, przez wiele lat redaktor naczelny miesięcznika "W drodze". Mieszka w Warszawie (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

NICNIEROBIENIE

DZIĘKUJĘ

CO SIĘ KRYJE ZA FASADĄ

Wielka szansa dla Kościoła

Jeden procent dla Boga


komentarze



Facebook