Łaska bezinteresowna
Pwt 11,18.26-28 Rz 3,21-25a.28 Mt 7,21-27

Bóg jest sprawiedliwy czy miłosierny? – to problem, który bardzo często zaprząta umysły wierzących. Szczególnie ostatnio, gdy Jan Paweł II kładł nacisk na Boże miłosierdzie. Św. Paweł przypomina nam dzisiaj: „Teraz jawna się stała sprawiedliwość Boża”. Czym więc jest Boża sprawiedliwość?

Sprawiedliwość Boża nie ogranicza się tylko i wyłącznie do osądzania ludzkich uczynków. „Sprawiedliwość” – to oddać każdemu, co się mu należy. Bóg ukochał człowieka, stworzył go z miłości, z miłości i w miłości oddaje mu wszystko, całego siebie, umiera dla człowieka. Tym jest miłość: oddać całego siebie osobie kochanej. Tym jest także sprawiedliwość Boża – oddaje człowiekowi to, co się mu należy, bo jest osobą kochaną, bo jest osobą najważniejszą dla Boga. Oddaje się człowiekowi bezinteresownie! Dostępujemy usprawiedliwienia darmo, z Jego łaski, przez wiarę, niezależnie od pełnienia nakazów Prawa. Jałowy i bezsensowny staje się więc spór o to, przez co jesteśmy zbawieni – przez wiarę czy uczynki. Źródłem zbawienia jest wiara w bezinteresowną łaskę Boga, bo jest sprawiedliwy w swej wielkiej miłości.

Sprawiedliwy Bóg pragnie, aby każdy człowiek – stworzony na Jego obraz i podobieństwo – był także sprawiedliwy. Być świętym to być sprawiedliwym – oddawać Bogu, co się Mu należy. Sprawiedliwość człowieka wyraża się w odpowiedzi na miłość Boga. „Każdego więc, kto tych słów moich słucha i wypełnia je, można porównać z człowiekiem roztropnym, który dom swój zbudował na skale”.

Budowanie na piasku to słuchanie i niewypełnianie – nieodpowiadanie na miłość – a więc brak sprawiedliwości. Słucham Ewangelii, fascynuje mnie Słowo, zachwycam się nim… – po pewnym jednak czasie zapominam. Nie pozwoliłem, aby mnie przemieniło, nie pozwoliłem, aby w moim wnętrzu kształtowało skałę, na której będę utwierdzony – nie zacząłem poważnie żyć słowem Miłości.

Na początku kwietnia żegnaliśmy człowieka – świętego. Świętego, więc sprawiedliwego. Oddawał w swoim życiu i swoim życiem Bogu wszystko, co się Mu należało – był wspaniałym świadkiem słuchania i wypełniania zarazem – wsłuchania się w Bożą Miłość i dawania jej świadectwa w codziennym życiu i apostolstwie. Możemy zadawać sobie pytanie, w jakim stopniu wsłuchujemy się w jego świadectwo i jak bardzo ono w nas żyje…

Często zdarza się także inaczej – zdaje nam się, że wypełniamy Słowo, spalamy się w działaniu, ale bez słuchania… Wtedy realizujemy samych siebie – to także budowanie na piasku.

     


zobacz także

MINY I ZASIEKI

PODZIELENI

BÓG -TAK, KOŚCIÓŁ - NIE

JOGURT PEŁEN WIGORU I ŻYCIA

Zalęknieni staruszkowie - łączcie się


komentarze



Facebook