Drugi krok
2 Mch 7,1-2.914 2 Tes 2,16-3,5 Łk 20,27-38

Rodzimy się, dorastamy, starzejemy i w końcu umieramy, a „miarą naszego życia jest lat siedemdziesiąt, osiemdziesiąt, gdy jesteśmy mocni”. Jest to perspektywa, wobec której, prędzej czy później, stanie każdy z nas. Perspektywa, której nikt nie może uniknąć i z którą każdy musi się zmierzyć, a im prędzej człowiek tego dokona, tym pełniej będzie mógł przeżyć swoje życie.

Dzisiejsze czytania ukazują dwie postawy, które można przyjąć wobec faktu śmierci. Pierwsze jest stanowisko saduceuszów. Śmierć to dla nich rzeczywistość ostateczna. Nie przyjmują zmartwychwstania, gdyż nie jest ono zgodne z ich wizją świata. Stoją wobec ciemności, której swym wzrokiem nie mogą przeniknąć, a skoro nie mogą tego uczynić, to twierdzą, że niczego tam nie ma.

Odmienną postawę reprezentują bohaterowie pierwszego czytania. Dla nich śmierć nie jest definitywnym końcem żywota. Pokładają nadzieję w Tym, który powołał ich do życia i dla którego umierają. Ufają, że On ich wskrzesi, i choć rozumowo nie potrafią sobie tego wytłumaczyć (gdyż rozumowo nie jest to wytłumaczalne), to jednak są pełni nadziei. Bracia machabejscy, podobnie jak saduceusze, stoją wobec ciemności, jednak w przeciwieństwie do nich wkraczają w nią, gdyż ufają Temu, który przenika wszelkie ciemności.

Teksty te zachęcają nas do tego, byśmy nie tylko wierzyli w Boga, ale abyśmy Mu przede wszystkim ufali. Niezależnie od tego, że bardzo często nie potrafimy zrozumieć, dokąd nas prowadzi. Wiara w Boga domaga się dopełnienia, drugiego kroku, którym jest ufne powierzenie się Jemu. Bez tego wiara jest martwa czy raczej niepełna. Jest jak fałszywa przyjaźń, taka tylko z nazwy, gdy mówimy o kimś: „mój przyjaciel”, a jednocześnie nie chcemy mu zaufać ani powierzyć siebie oraz wszystkiego, co jest dla nas ważne i cenne. I jak w przyjaźni zaufanie przychodzi stopniowo poprzez drobne gesty, tak samo i w wierze. Aby dojść do takiej ufności, jaką mieli bracia machabejscy, musimy krok po kroku, w szarej codzienności naszego życia powierzać się Bogu. Nie jest tak, że pewnego dnia powiemy: „Jezu, ufam Tobie” i na tym koniec, i tak już zostanie. Nie, wielokrotnie będziemy upadali, ale On za każdym razem będzie cierpliwie czekał z otwartymi ramionami.

     


zobacz także

Bezcenne ubóstwo

SZEŚĆ STĄGWI KEFIRU

Suszona ryba

Dzwonnik z Kołomorza

Do Najświętszej Dziewicy Maryi


komentarze



Facebook