Przyjdź królestwo Twoje
2 Sm 5,1-3 Kol 1,12-20 Łk 23,35-43

Bóg jest naszym królem, my Jego królestwem. Prawda ta pozwala nam przybliżyć się do tajemnicy naszego powołania. Jest nim szczęśliwe życie w świetle Bożej obecności.

Powołanie to odsłania się przed nami w historii ludu Izraela. Bóg czyni naród wybrany swoją wyłączną własnością i objawia mu swoje Imię. Jahwe jest jedynym Panem Izraela. Jednakże królestwo Boże nie jest jeszcze w pełni obecne na ziemi i rozwija się niedostrzegalnie, niczym posiane ziarno. Natomiast ludzie chcą wyraźniejszych znaków i domagają się od Boga, aby ustanowił nad nimi króla, „tak jak to jest u innych narodów”. Jahwe spełnia tę prośbę i nie tylko pozwala na wybór króla, ale też namaszcza go i przez to błogosławi jego rządom.

Okazuje się, że panowanie Bożego pomazańca nie oznacza dla narodu zakończenia wojen. Nie nastaje całkowity pokój i szczęście, a ludzie wciąż błądzą w ciemności. Powodem tego stanu jest grzech, który nadal panuje w sercach ludzkich. Dotyka on nawet samego króla Dawida, prowadząc go do zabójstwa.

Boże miłosierdzie nie zna jednak granic i Bóg nigdy nie porzuca swojego królestwa. Powoli rozprasza ciemności i napełnia serca swoim światłem. Czyni to, namaszczając na króla nad nami swojego Syna, Jezusa Chrystusa. W Nim wypełnia się obietnica nastania wiecznego królestwa Bożego. Chrystus ostatecznie pokonuje zło i uwalnia człowieka spod władzy ciemności. Gładzi nasze grzechy i wprowadza przez krew krzyża prawdziwy pokój.

Przez śmierć Jezusa już staliśmy się czyści, już mamy pokój. Zło jest jednak wciąż obecne na świecie i wydaje się, że tryumfuje. Jezus wisi na krzyżu, a ciemność zakrywa oczy ludu i kapłanów. Ciemności serc wylewają na Niego gorycz szyderstwa. W rzeczywistości zło jest pod krzyżem już pokonane i bezradne, gdyż konający Jezus otwiera nam bramy raju i wprowadza w nie wiszącego obok skazańca.

Natura królestwa Bożego pozostaje tajemnicą. Z jednej strony ono już jest obecne, a z drugiej jeszcze go nie ma. Możemy już teraz w nim uczestniczyć, a równocześnie ono przecież „nie jest z tego świata”. Rozwija się niedostrzegalnie i wzrasta aż do czasu, gdy zamieszka w nim cała Pełnia odkupionego świata. Wtedy odsłoni się przed nami całe i ujrzymy Boga siedzącego na tronie. Wtedy będziemy napełnieni szczęściem i pokojem. Oczekujmy tej chwili, prosząc codziennie Ojca: „Przyjdź królestwo Twoje”.


Marcin Jeleń OP - ur. 1973, dominikanin, magister psychologii UW, proboszcz parafii i przeor klasztoru dominikanów w Szczecinie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Ja jestem drogą

Bóg nigdy nie śpi

O regule wspólnoty

POETA OD BOŻEGO NARODZENIA

WIEMY, SKĄD JESTEŚMY


komentarze



Facebook