Archwium > Numer 375 (11/2004) > Reportaż > Być blisko, na dotyk

Być blisko, na dotyk
Armand spostrzegł, że kiedy odwiedza starych ludzi, bardziej niż z pomocy cieszą się z tego, że przyszedł. Zaczął im przynosić siebie, dawać poczucie, że nie są sami. "Kwiaty przed chlebem" - pomyślał i uczynił z tego hasło.

Aleksandra Szenic nigdy nie była sama. Miała siedmioro rodzeństwa. W Korzkwach, rodzinnym majątku, bywało wielu gości, była służba, konie, psy… Potem kierowała pensjonatem Anieli Chłapowskiej w Poznaniu, po wojnie zaś pracowała w aptece i, już na emeryturze, opiekowała się starymi ludźmi. Chodziła z nimi na spacery, odgrzewała obiady, pomagała, rozmawiała, była.

Nie założyła własnej rodziny. Po prostu miała ją — dużą, rozgałęzioną. I ma ją nadal, ale dziś ma też 95 lat.

Nie choruje, z mieszkania przy ulicy Dolna Wilda wychodzi jednak rzadko. Już nie te siły. Jej pokolenia już nie ma, a młodsi, choć pamiętają, piszą, telefonują, zaglądają — mają własne, pełne zajęć życie. Jak wszyscy dzisiaj. Często za to zapuka starszy sąsiad. Przyniesie zakupy, pomoże, porozmawia. Sąsiad jest ze starych mieszkańców domu, młodzi, których w klatce schodowej jest już większość, żyją obok. Anonimowi — nawet tabliczki z nazwiskiem nie wywieszają na drzwiach. — Boją się? — dziwi się pani Aleksandra.

Siedzimy w jej małym mieszkaniu przy okrągłym stole i rozmawiamy. Jest ciasne od nagromadzonych rzeczy i przytulne. Widzimy się po raz pierwszy. Pani Aleksandra cały czas trzyma mnie za rękę, głaszcze ją. Nie może się powstrzymać i dotyka mojej twarzy. Oczy jej promienieją. Jej dłoń jest ciepła. Szuka mojego ciepła.

Najgorsze nie są skromne warunki — ma 700 zł emerytury — ani starość z jej głuchotą i nieznośną, wciąż narastającą utratą sił. W Al (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Andrzej Niziołek - ur. 1963, absolwent kulturoznawstwa na UAM, dziennikarz, interesuje się historią Żydów poznańskich, a jego pasją jest odtwarzanie biografii zwykłych ludzi, żonaty, ma dwóch synów, mieszka w Poznaniu. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Trzeba ratować mniejszych

Przypadek

OBLUBIENIEC I WOJOWNIK

"Save the whales, kill the babies"

JAK TO W RODZINCE.PL


komentarze



Facebook