Cmentarze
Dziś na symbolicznych grobach stoją żołnierskie krzyże. Różne na nich nazwiska, tak różne, jak różna była ich Ojczyzna, Najjaśniejsza Rzeczypospolita: polskie, żydowskie, białoruskie, ukraińskie, litewskie, ormiańskie, niemieckie. Bogata była Rzeczypospolita, a wszyscy oni byli w drodze do niej, w drodze do domu.

Za oknem zima, śnieg. Rankiem dzwonił Kasym Masimi, pisarz ujgurski z pobliskiego Issyka. Podobno ich dzisiejszej nocy zasypało na dobre pół metra. I kto by pomyślał: jeszcze niespełna trzy tygodnie temu pogodę mieliśmy nawet nie jesienną, raczej wiosenną, ciepłą, słoneczną. Jednak to przecież środkowa Azja, zmienna, nieobliczalna. Kiedyś w jej nieobjęte przestrzenie, z woli despotów, wozili Polaków w kibitkach, w bydlęcych wagonach. Ilu z nich ta ziemia przyjęła na zawsze? Do dziś żyją tu ich wnukowie. Tu — chcąc czy nie chcąc — odnaleźli swój dom. Ci szczęśliwsi wywędrowali w poszukiwaniu Ojczyzny z armią generała Andersa albo rok później — z Berlingiem. Najmniej szczęśliwi — to ludzki wymiar, inny na tym padole nie jest nam dany — złożyli tu swoje kości.

Każdego roku na przełomie października i listopada tradycyjnie już jeździmy na południe Kazachstanu, na polskie cmentarze, prawdziwe cmentarze Rzeczypospolitej. I każdego roku drżymy zawczasu, myśląc o pogodzie, wszak za każdym razem przychodzi nam przejeżdżać Wąwóz Kordajski, łagodny i gościnny latem, straszny zaś zimą: jakaż to będzie pogoda? W tym roku była wspaniała. Za miasteczkiem Kordaj — nie byle jakie to miasteczko, siedziba przygranicznego rejonu, solidne centrum handlowe — zamiast tradycyjnie jechać na kirgiski Biszkek, skręciliśmy w prawo, na Czuj i Taraz. Droga dobra, z lewej strony zaśnieżone góry, z prawej, jak okiem sięgnąć, step, na zboczach stada owiec i baranów, g (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Zdzisław Nowicki - 1951-2006, ekonomista, ambasador RP, w latach 1992-1998 oraz 2000-2004 przebywał na placówkach dyplomatycznych w Sankt Petersburgu, Charkowie i Astanie, publikował po polsku, rosyjsku, ukraińsku, białorusku i angielsku. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Kumanowie

Czy starczyło im sił?

Dwadzieścia bochenków

"Książeczka" Arcybiskupa Michała

Strastotierpcy


komentarze



Facebook