Archwium > Numer 374 (10/2004) > Katecheta i uczniowie > Błazny, awanturnicy i dranie

Błazny, awanturnicy i dranie
Kluczem do serc uczniów jest miłość wychowawcy. Niezmiernie ważne jest, aby była ona mądra i elastyczna.

Siadając do pisania, zdałem sobie sprawę, że kiedy dotychczas publicznie zabierałem głos na temat katechezy, często trzymałem się militarnych klimatów bądź też atmosfery sportowej walki. Myślę, że te skojarzenia dosyć adekwatnie oddają sytuację katechezy w szkole: jest to niejednokrotnie ostra konfrontacja i bardzo trudne zmaganie.

Nie walczę na oślep

Trzeba umieć przyjąć mądrą strategię, by sobie na froncie poradzić. Św. Paweł powiedział „walczę nie tak, jakbym zadawał ciosy w próżnię” (1 Kor 9,26). Będzie to próba ukazania, jak zachować ten nakaz. Dopowiedzmy od razu: walczymy nie z uczniami, ale o uczniów!

Dobrać odpowiednią strategię, to znaczy dobrze zdiagnozować sytuację, czyli odpowiedzieć sobie na pytanie: Co się dzieje, z kim i z czym mam do czynienia? Kim jest wróg, który siedzi w okopie, jak jest wyszkolony i z czego strzela? Można wówczas dobrać odpowiedni rodzaj obrony albo kontrataku.

Podzieliłem uczniów sprawiających kłopoty na trzy kategorie:

— błazny,

— zaczepni awanturnicy,

— dranie.

Każda z nich wymaga innego rodzaju strategii. Zanim przyjrzymy się im bliżej, powiem najpierw coś o nauczycielach i wychowawcach.

Matka i ojciec

Każdy nosi w sobie cechy „matki” i „ojca”. Są to umowne kategorie, które będą przydatne do opisania naszych reakcji (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Wojciech Jędrzejewski OP - ur. 1968, dominikanin, kaznodzieja Dominikańskiego Ośrodka Kaznodziejskiego, koordynator warsztatów kaznodziejskich, mieszka w Łodzi. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Muśnięcie słowem

KRWIOOBIEG MIŁOŚCI

ODCZAROWANY WIECZÓR

Widziane z góry

MĄDROŚĆ DZIAŁANIA


komentarze



Facebook