Archwium > Numer 374 (10/2004) > Pożegnanie > Buena notte. Ciao. Farewell. Dobranoc

Buena notte. Ciao. Farewell. Dobranoc
Napiszę skromnie, bo w świecie poezji, do którego należał Miłosz, dozwolone jest sprawić przyjemność Cieniowi, ale sami wiemy, jak łatwo może omsknąć się noga, i nasza znajomość zmarłego Mistrza postrzeżona zostanie jako ocieranie się podświnka o nagrobek.

1. Stary już nie zagraża. Obalił go czas. Po jego śmierci dyżurne polskie talenty przesuną się o kilka oczek w górę, a może nawet zajmą jego jeszcze ciepłe miejsce, zapewne z paszportem naszej polskiej krytyki, która nie znosi pustki. Ale chcemy tego czy nie — żyjemy i umrzemy w epoce Miłosza. I będzie z nim jak z dwoma innymi wielkimi — Lechem Wałęsą i Janem Pawłem II: wymienią ich trzech na wspomnienie XX wieku w Polsce. A inni? Inni czyż odejdą w przypisy do epoki pisane petitem, pozostaną nieznani, zaliczeni w szeregi Bałuckich? Nazwiska innych pozostaną zapewne w skryptach polonistyki, zasłużyli na to, choć brzmi to bardzo dwuznacznie. Z drugiej strony jednak nie przesadzałbym z liczbą czytelników Miłosza. Zapewne będzie z nim jak i z każdą poezją — jak przepowiedział, będą to wąskie grona czytelników, wyspecjalizowane grupy, zamknięte środowiska, wesoła kompania przyjaciół. Ale czy kiedyś było inaczej? Nie mówię o początkach poezji, ale — dajmy na to — o czasie Wielkiej Emigracji. Ktoś rzucił pomysł, żeby nad zniewoloną Polskę wysłać balony unoszące ulotki z poezją Mickiewicza. Ktoś inny przewidywał fiasko takiej ekspedycji, twierdząc, że gdy ludzie znajdą w polu czy w zagrodzie ulotkę, to pewne, że czytać nie będą, tylko sobie podetrą…

 

2. Nie miał talentu. Talent to miał na przykład poeta Teodor Bujnicki, który dostał kulę w brzuch od zbyt gorliwych chłopców z podziemia. St (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Michał Zioło OCSO - ur. 1961, drogę zakonną rozpoczynał jako dominikanin, w 1987 roku przyjął święcenia kapłańskie. W 1995 roku przeszedł do trapistów. Jest autorem książek, m.in. "Dziennik Galfryda"; "Bobry Pana Boga"; "Mamo, mamo, ile kroków mi darujesz?"; "Piosenka humbaka". Pod koniec ubiegłego roku nakładem Wydawnictwa W drodze ukazał się wywiad-rzeka z Michałem Zioło pt. "Po co światu mnich?" Mieszka w opactwie Notre-Dame d'Aiguebelle na południu Francji. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

O konfliktach

Jak czytać Regułę?

O MŁYNARZU, KTÓRY BYŁ NACZELNYM

O nudzie

Aleksander


komentarze



Facebook