Archwium > Numer 373 (09/2004) > Dominikanie na niedziele > Niewyobrażalne miłosierdzie

Niewyobrażalne miłosierdzie
Wj 32,7-11.13-14 1 Tm 1,12-17 Łk 15,1-10

Po co Izraelitom był ten cielec? Czy chcieli porzucić swego Boga, który dokonał wielkich rzeczy w ich życiu? Chyba nie taki był ich zamiar. Składając pokłon cielcowi, mówili bowiem: „Izraelu, oto twój bóg, który cię wyprowadził z ziemi egipskiej”. Nie zapomnieli więc o swoim Bogu i o Jego cudach! Ich grzech polegał na czym innym – chcieli mieć boga na swoją miarę. Zdradzili zatem nieogarnionego Boga nie przez odejście do boga obcego, ale przez chęć sprowadzenia Go do swoich wyobrażeń o Nim.

Bardzo łatwo ulec poczuciu, że się poznało Boga. Jest to silna pokusa, która dotyka zwłaszcza ludzi wierzących. Chcemy być spokojni, że wiemy, jaki On jest i czego od nas oczekuje. Jest to pokusa, której ulegli faryzeusze. Znali oni Prawo i uważali za niedopuszczalne zadawanie się z celnikami i grzesznikami, czyli z ludźmi wykluczonymi ze wspólnoty religijnej. Przywiązanie do przepisów religijnych sprawiało, że nie potrafili otworzyć się na prawdę o tym, iż Bóg jest jak pasterz, który wyrusza na poszukiwanie zaginionej owcy. Pan Jezus, opowiadając tę przypowieść, nie mówi im jednak czegoś nowego. Przypomina jedynie to, co zostało już objawione w Starym Testamencie: „Ja sam będę pasł moje owce i Ja sam będę je układał na legowisku – wyrocznia Pana Boga. Zagubioną odszukam, zabłąkaną sprowadzę z powrotem, skaleczoną opatrzę, chorą umocnię, a tłustą i mocną będę ochraniał. Będę pasł sprawiedliwie” (Ez 34,15–16).

Bóg pragnie okazywać miłosierdzie grzesznikom, ale nie czeka, aż się opamiętają i nawrócą do Niego, tylko sam wychodzi, aby ich odnaleźć. Tak było ze św. Pawłem, który był przecież przekonany, że prześladując wyznawców Chrystusa, wypełnia wolę Boga. Pan jednak wyszedł mu na spotkanie, co więcej, wstrząsnął nim w drodze do Damaszku, pokazując, że Jego wola jest inna niż Paweł to sobie wyobrażał. Apostoł na samym sobie doświadczył siły Bożego miłosierdzia, które jego – „bluźniercę, prześladowcę i oszczercę” – przemieniło w gorliwego apostoła, dlatego też mógł z przekonaniem głosić: „Chrystus Jezus przyszedł na świat zbawić grzeszników, spośród których ja jestem pierwszy”.

Orędzie Bożego miłosierdzia tak dalece przekracza nasze wyobrażenia, że trudno nam w nie uwierzyć. Trudno nam przyjąć, że Bóg rzeczywiście z niepokojem szuka każdego grzesznika, aby wybaczyć mu jego niewierność. Jedyne, co musimy zrobić, to pozwolić się znaleźć. Dać się znaleźć to nic innego, jak ufać przede wszystkim Jego miłosierdziu, a nie naszym wyobrażeniom o Nim. Bo po co nam ten cielec?

     


zobacz także

Maska

okladka

Drodzy Czytelnicy,

OD MAGII DO WIARY

Celibat i małżeństwo


komentarze



Facebook